Wystawę prac Kazimierza Sichulskiego otwarto w Katowicach KATOWICE. Od wczoraj do stycznia 2001 roku w Muzeum Śląskim w Katowicach oglądać możemy obrazy, rysunki i grafiki Kazimierza Sichulskiego (1879-1942) z kolekcji Lwowskiej Galerii Sztuki. Tej okazji nie można przegapić. Z Wrocławia przybyły na wernisaż córka malarza Kamila Schmidt i jego wnuczka Teresa Apelt.
Kustosz Lwowskiej Galerii Sztuki, Igor Chomyn gratulował dyrektorowi Muzeum Śląskiego, Lechowi Szarańcowi wytrwałości. Po raz trzeci Katowicom udało się sfinalizować lwowską ekspozycję w Polsce. Jeśli dodać do tego, że to prezentacja sztuki polskiej, można sobie wyobrazić ile ukraińskich oporów (niegdyś) trzeba było pokonać, by do Polski prace artysty, który miał dwa domy i dwie pracownie w Krakowie i Lwowie, dziś mogły trafić. Poza dwoma obrazami, pozostałe ze 183 prac poza Lwów wywieziono po raz pierwszy!
Kazimierz Sichulski postrzegany jest jako wielki piewca huculszczyzny. W Katowicach mamy niepowtarzalną okazję, by przypomnieć sobie, że był również znakomitym karykaturzystą. Współkomisarz (z Andrzejem Holeczko-Kiehlem) wystawy Igor Chomyn udowodnił – przypominając oryginalne teksty z krakowskiego pisma ,Liberum Veto” – że satyryczne spojrzenie Sichulskiego nie straciło niczego ze swej ostrości i humoru. Wystawie, która pokazana zostanie także w Muzeum Historii Miasta Łodzi, na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie i najprawdopodobniej w Lesznie (Kraków, który przed paroma laty pokazał Sichulskiego ze zbiorów polskich, nie przejawia zainteresowania tą wystawą!), towarzyszy katalog, reprodukujący wszystkie wystawione prace. To znakomita pamiątka, ale pamiętajmy, że reprodukcje – nawet wykonane w japońskich technologiach – nie oddadzą całego bogactwa oryginału.
podpis:
Kazimierz Sichulski postrzegany jest jako wielki piewca huculszczyzny.
Autor artykułu: MAREK SKOCZA