“Najpierw długo leżał przed krzyżem z dala od świętych figur ołtarza, by dusza odszczepieńca wypędziła z siebie resztki dawnej, prawowiernej pobożności. A potem niezgrabnie na kolanach pogramolił się w stronę, gdzie ze znakami nowej wiary czekali na niego czterej rodzice chrzestni. Ksiądz zlał go wodą, namaścił krzyżmem, a do gęby nałożył mu piasku zmieszanego z solą…”
Po 12 czerwca 1563 roku, kiedy Johannes Scheffler złożył we wrocławskim kościele św. Macieja wyznanie wiary rzymskokatolickiej (od tej chwili nosił imię Angelus), pojawiło się więcej pamfletów protestanckich podobnych do tego, którego fragmenty powyżej strawestowałem. Łączyła je gorycz i niechęć do Schefflera (niedawno jeszcze współwyznawcy w wierze ewangelickiej), szyderstwo i gorycz zawiedzionej nadziei autorów.
Nie było – jak w wypadku Jakuba Böhmego – siedmiu dni oświecenia, nie było Boga, który ukazał się, by objawić swe życzenie. Historia konwersji Schefflera jest tak pospolita, że wręcz domaga się uzupełnienia w postaci efektownej legendy – pisał Jan Tomkowski, wybitny polski znawca mistyki.
Na autorytet Tomkowskiego (niestety nie przyjął zaproszenia do udziału) powoływano się zresztą parokrotnie podczas zorganizowanej w ubiegłym tygodniu dwudniowej konferencji naukowej pt. “Podróż do źródeł mistyki śląskiej. Cherubowy wędrowiec”. Uczonych i artystów zajmujących się twórczością Johanna Schefflera, nazywanego Aniołem Ślązakiem, gościł Instytut Mikołowski.
Zamiast efektownej legendy o konwersji powstała jednak – zapisana w mistycznych strofach Anioła Ślązaka – liryczna przypowieść o człowieku, który zmagał się z własną religijnością, który zadawał sobie pytania o rzeczy ostateczne i zaraz na nie odpowiadał:
Jam wielki niczym Bóg, w małości my podobni,
Nie może On nade mną, nie mogę ja być pod Nim.
Takie refleksje musiały w XVII wieku budzić sprzeciw wielu konserwatywnie myślących współwyznawców, i to zarówno ewangelickich, jak też – w czasach, kiedy Anioł Ślązak zaangażował się w ruch kontrreformacyjny – katolickich. Ale to one właśnie stanowią dziś o sile twórczości tego artysty i filozofa.
Kiedy uczestniczący w konferencji wrocławski profesor Jerzy Kosian próbował zdefiniować pojęcie “mistyka śląska”, mówił o charakterystycznym dla tego nurtu myśleniu za pomocą paradoksu, tak przecież ważnym w twórczości Anioła Ślązaka. Połączenie sprzeczności pozwoliło Angelusowi odkryć dla człowieka nowe przestrzenie duchowości, stworzyć nieznaną dotąd relację człowieka z Bogiem, w której obaj stali się od siebie zależni, pozostając partnerami. Być może tym, co najbardziej uwodzi dzisiejszego czytelnika dwuwierszy z “Cherubowego wędrowca”, jest rozwijana tam w różnych wariantach idea dostojeństwa człowieka, jego duchowego szlachectwa czy – jak to określił jeden z mówców – ambitnego człowieczeństwa.
Uczeni szukają jednak dziś także innych, czasem zgoła niespodziewanych odniesień dla filozofii Anioła Ślązaka. Prof. Anna Sobolewska, autorka odczytu ,Bóg jako ja – Anioł Ślązak a mistyka Wschodu”, odnajdywała podobieństwa (głównie w poetyckim obrazowaniu i metaforyce) między mistyką Ślązaka a księgami jogów i poezjami wedyjskimi. Ks. prof. Wincenty Myszor zastanawiał się z kolei, czym – wobec postulatu poznania jako najważniejszego zadania człowieka – była gnoza Anioła Ślązaka. Na śmielsze refleksje pozwolił sobie wspomniany prof. Kosian, który doszedł do wniosku, że współczesnej fizyce kwantowej – zdaje się – były znane najważniejsze założenia filozofii Silesiusa. Mówienie o filozofii paradoksu Anioła Ślązaka zawiodło chyba samych dyskutujących na skraj paradoksu. Tak przynajmniej wypadałoby rozumieć ostrzeżenie Henryka Wańka (m.in. autora książki “Podróż mistyczna”, w której jest rozdział o A.Śl.): – Zbyt duża jest łatwość w przykładaniu mistyki Anioła Ślązaka do różnych miar. Pewien amerykański autor napisał nawet rozprawę o nim jako o… twórcy haiku!
Czyj jest Anioł Ślązak – ewangelicki czy katolicki, polski czy niemiecki? Tego pytania nie zadano wprost, ale pojawiło się ono w tle dyskusji o stosunku śląskiego mistyka do ortodoksji, o przypisywanej mu – z reguły niesłusznie – skłonności do herezji. Znamiennym jest – zauważył ks. dr Henryk Czembor – że pieśni Silesiusa do dziś znajdują się w polskim i niemieckim kancjonale ewangelickim, gdy w polskim śpiewniku katolickim próżno ich szukać. Anioł Ślązak nie pasował do czasów kontrreformacji w równym stopniu, jak dziś jego myślenie nie pasuje do prostych analogii. Ta historia wydarzyła się gdzieś pomiędzy ortodoksją a herezją, na pograniczu luteranizmu i wiary katolickiej, w kulturowej przestrzeni bez miejsca. Gdzieś, czyli tu, na “mistycznym Śląsku”.
Anioł Ślązak, Angelus Silesius, a właściwie Johannes Scheffler (1624-1677), był niemieckim poetą-mistykiem i filozofem, autorem kilkuset pieśni religijnych, mistycznych aforyzmów. W młodości studiował medycynę, historię i filozofię.
W 1649 r. , po studiach, przyjął posadę nadwornego lekarza ks. Sylwiusza Niemroda w Oleśnicy, właściciela największej biblioteki na Śląsku. Cztery lata później przeszedł na katolicyzm, a w 1661 r. przyjął święcenia kapłańskie. Po otrzymaniu święceń kapłańskich mocno zaangażował się w zwalczanie protestantyzmu.
Do historii literatury i filozofii przeszedł jako autor zbioru mistycznych aforyzmów wierszem pt. “Cherubowy wędrowiec”.
Autor artykułu: ROBERT SIEWIOREK