Archive for December, 2000

Laury umiejętności

Wednesday, December 20th, 2000

Regionalna Izba Handlu i Przemysłu obchodziła wczoraj swoje 10-lecie. Z tej okazji w sali sesyjnej Ratusza odbyły się uroczystości jubileuszowe i spotkanie Klubu Przedsiębiorców. Ogłoszone zostały również nominacje z subregionu bielskiego do Złotego Lauru Umiejętności i Kompetencji za rok 2000, a nominowani odebrali Srebrne Laury Umiejętności i Kompetencji.

Srebrne laury i nominacje do złotego otrzymali wczoraj: Wacław Laszczak, prezes firmy Starpeck, Włodzimierz Mysłowski, prezes firmy Marbet oraz Henryk Rudzki, prezes Bielskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Przemysłowego.

Srebrny laur i nominację do lauru platynowego odebrał Władysław Szczotka, dyrektor Bielskiego Centrum Kultury, za wybitne zdolności menadżerskie, pozwalające na samofinansowanie działalności.

Autor artykułu: (net)

Drugi rekord Trzcionki

Wednesday, December 20th, 2000

Piotr Trzcionka ustanowił w tym roku dwa rekordy Polski, a być może już dzisiaj pobije dwa kolejne.

Ten sezon jest niezwykle udany dla młodego i utalentowanego zawodnika częstochowskiej Piranii Częstochowa Piotra Trzcionki. Najpierw, kilka tygodni temu, jedenastolatek ustanowił rekord Polski w swojej kategorii wiekowej na dystansie 100 metrów stylem grzbietowym. W niedawno rozegranym w Pałacu Młodzieży w Katowicach finale Ligi Klubów Śląskich zajął pierwsze miejsce i po raz drugi ustanowił rekord. Tym razem częstochowianin triumfował na dystansie 200 metrów stylem grzbietowym uzyskując rewelacyjny czas 2.32,77. Trzcionka ponadto wygrał konkurencję 100 metrów stylem dowolnym.

Nasz pływak nie miał łatwego zadania. Drugi zawodnik wyraźnie mu ustępował i został za nim półtorej długości basenu. A w pływaniu jest ważne, aby rywalizacja była bardziej wyrównana. Wówczas płynący obok rywal jeszcze bardziej mobilizuje do większego wysiłku. Być może już dzisiaj Trzcionka pobije kolejne rekordy. Na pływalni KWK Mysłowice odbywać się będą bowiem zawody pod nazwą “Bijemy Rekordy” i pływak Piranii zapowiada ustanowienie najlepszych rezultatów na dystansach 50 metrów stylem dowolnym i grzbietowym.

Na pływalni w Katowicach bardzo dobrze zaprezentował się również inny zawodnik Piranii Jakub Adam. Adam wygrał rywalizację na 200 metrów stylem klasycznym i drugi na 100 metrów stylem zmiennym. W punktacji indywidualnej Ligi Klubów Śląskich Trzcionka zajmuje po siedmiu zawodach pierwsze miejsce, a drugi jest Adam.

Autor artykułu: (KP)

Okazja do zakupów

Monday, December 18th, 2000

Na rynku panował początkowo względny spokój. Indeks oscylował wokół poziomu 1795 punktów, a więc w granicach piątkowego zamknięcia. Przed południem sytuacja na parkiecie zdecydowanie się poprawiła i mogliśmy obserwować powolny, lecz w miarę systematyczny wzrost. Ostatecznie WIG20 zamknął się na poziomie 1818 punktów, a więc +1,8 proc. Spośród dużych spółek największe wzrosty zanotowały PBK, Optimus i Elektrim. Wzrost Elektrimu jest efektem podanej w niedzielę informacji o podpisaniu z Duetsche Telecom listu intencyjnego w sprawie sprzedaży 51 proc. udziałów w spółkach telefonii stacjonarnej.

Dobrze sesję zamknęła również TP SA. Pozostałe spółki, które do niedawna były motorem wzrostów, prezentowały się gorzej. Swe ostatnie wzrosty odreagowywało również Pekao (spadek o 0,9 proc.). Wydaje się, że nasze największe spółki, na barkach których spoczywała ostatnio odpowiedzialność za koniunkturę na rynku, potrzebują odpoczynku. Nie zmienia to jednak faktu, że w perspektywie średnioterminowej sytuacja naszego rynku wygląda dobrze i możliwa jest kontynuacja wzrostów w przyszłym roku.

Obsługa inwestorska realizowanych inwestycji

Myślę, że okres międzyświąteczny może być dobrą okazją do zakupów. Wczoraj chyba wielu inwestorów oczekiwało korekty, a tymczasem ciągle w górę, w czym z pewnością pomogła nam zagranica. Indeks WIG20 zatrzymał się dokładnie poniżej oporu, jaki stanowi lokalny dołek z sierpnia – 1822 pkt, przejście tego poziomu będzie oznaczać wzrost do 1900 pkt.

Autor artykułu: WOJCIECH ANCZOK

Muzyka musi kręcić: Rozmowa z ŁUKASZEM GOLCEM z zespołu Golec uOrkiestra

Monday, December 18th, 2000

- Niedawno wyszła wasza najnowsza płyta “Święta z Golec uOrkiestrą”. Są na niej pastorałki, ale nie tylko…
- To już nasz trzeci krążek. Zawiera dwie tradycyjne pastorałki, a reszta jest radosną twórczością Golec uOrkiestry. Utwory te zostały napisane niedawno, brzmią jednak tak, jak wszystkie nasze starsze kompozycje. Od razu wiadomo, że jest to muzyka Golec uOrkiestry. Umieściliśmy na niej ponadto świąteczne życzenia góralskie od całego zespołu.

- Tworzycie grupę przyjaciół, której skład raczej się nie zmienia.
- Od początku istnienia Golec uOrkiestry gramy w 11-osobowym składzie. Pochodzimy z rejonu Beskidu Żywieckiego i Śląskiego. Moimi i bliźniaka Pawła stronami rodzinnymi jest Milówka. Najstarszy z naszych muzyków, Krzysiu Puszyński, mieszka w Rycerce Dolnej. Edytka Mędrzak jest z Łodygowic, z Koniakowa – Jarek Zawada, z Jaworzynki – Andrzej Małyjurek “Juri”. Grzesiu Juroszek i Zbigniew Michałek “Baja” pochodzą z Istebnej, Maciek Rosenberg mieszka w Wiśle-Malince, w Ślemieniu – Wojtek, a Jarosław Grzybowski – na dziewiątym piętrze w bloku w Bielsku-Białej. Mama Jarka prowadziła kiedyś zespół ludowy, a on sam jako mały chłopczyk tańczył w jej kapeli, więc doskonale rozumie góralską duszę.

- W góralskich domach do dziś żywe jest rodzinne muzykowanie. Jak to było u Golców?
- Mama jest gawędziarką. Oprócz wielu piosenek, które chętnie śpiewa, potrafi godzinami opowiadać o pięknym Beskidzie i jego mieszkańcach. Góral rodzi się już z wielkim sercem do muzykowania, nie mogło go więc zabraknąć w naszym domu.

Odnieśliście wielki sukces. Na waszych koncertach zawsze jest pełna widownia, znakomicie sprzedają się płyty Golec uOrkiestry. Gdy powstawał zespół, liczyliście na aż tak ogromną popularność?

- Raczej nie. Myślę, że na naszą popularność wpłynął fakt, iż nie udajemy. Na scenie jesteśmy po prostu sobą. Świętej Pamięci Miles Davis powiedział kiedyś: “muzyka niekoniecznie powinna być grana równo, czy czysto, musi natomiast kręcić”. Starożytni zaś Grecy zaliczali ją do rzeczy użytkowych. Funkcja ta przejawia się w tym, że muzyka towarzyszy człowiekowi przez całe życie: gdy się żeni – grają, gdy umiera – też grają. To jest podstawowa sprawa.

- Jakie macie plany na najbliższy czas.
- Zapraszają nas do wielu miejscowości. Staramy się spełniać te życzenia. W trasie koncertowej jesteśmy od ósmej klasy szkoły podstawowej i na razie nic nie zapowiada, by miało stać się inaczej.

Autor artykułu: Rozmawiał: IRENEUSZ STAJER

Marszałek nagradza

Monday, December 18th, 2000

Zarząd województwa śląskiego przyznał nagrody marszałka naszego regionu dla młodych twórców oraz osobom zasłużonym w upowszechnianiu kultury w województwie.

W pierwszej kategorii uhonorowano osoby, które nie przekroczyły 35. roku życia. Otrzymali je: Magdalena Piekorz, za dojrzały i profesjonalny dorobek w dziedzinie dokumentalnego filmu telewizyjnego, Szymon Krzeszowiec za wybitne osiągnięcia w zakresie wiolinistyki oraz Michał Puszczyński, doceniony za osiągnięcia w zakresie ceramiki artystycznej.

W dziedzinie popularyzowania kultury nagrody otrzymali: Regina Rok, za dokonania w dziedzinie muzealnictwa, Kazimierz Fober za wkład pracy w chóralistyce i Jerzy Lewczyński, zasłużony propagator fotografiki.

Oprócz dyplomów wszyscy wyróżnieni podzielą się pulą nagród finansowych w wysokości 16,5 tysiąca złotych.

Autor artykułu: (wit)

Życzenia dla pracowników katowickiego BWA: Galernicze półwiecze

Friday, December 15th, 2000

Galernicze, choć nie katorżnicze, jak na galerach, aczkolwiek częściej było trudno. Dobrą pracą przeorali 50 lat. Pracownicy katowickiego Biura Wystaw Artystycznych. Swoje święto uczcili wczoraj wystawą wspomnieniową ,Artyści śląscy” ze zbiorów własnych BWA.

Wernisaż poprzedziło towarzyskie spotkanie z przyjaciółmi. Było sporo kwiatów, adresów gratulacyjnych, telegramów i życzeń. Sześć lat temu BWA przejęło miasto, ale prezydent Piotr Uszok nie mógł uczestniczyć we wczorajszym spotkaniu. Nie zapomniał jednak o BWA i jego pracownikach. Na ręce dyrektor Czesławy Małgorzaty Panek nadesłał serdeczny list do wszystkich. Były też indywidualne adresy gratulacyjne prezydenta i dyplomy szefowej BWA dla: Joanny Franciszczok, kierowniczki działu wydawniczego BWA, która przepracowała w tej instytucji 43 lata, Anny Kazimierczyk (30 lat pracy), Marianny Boś i Zofii Sakwerdy (22 lata), Henryka Dębskiego i Jerzego Morcinka. Pełne słów uznania, gratulacje i życzenia nadesłali też m.in.: marszałek województwa śląskiego dr Jan Olbrycht, przewodniczący Śląskiego Sejmiku Samorządowego, poseł Ryszard Ostrowski, władze Katowic, Jerzy Moskal i zespół Centrum Scenografii Polskiej MŚl., Ewa Pawlik-Żmudzińska wraz z pracownikami Instytucji Promocji i Upowszechniania Muzyki ,Silesia”. Bardzo liczne grono plastyków przybyło osobiście z życzeniami. To przecież ich galeria.

Była jedną z pierwszych terenowych galerii, powołanego w 1949 r. Centralnego Biura Wystaw (od 1950 r. z dopiskiem: Artystycznych). Pierwszą siedzibę miała przy ul. Dworcowej 13. Obecny pawilon wystawowy przy al. Korfantego 6 otrzymała w 1972 r. Wtedy stało się możliwe organizowanie wielkich cyklicznych przeglądów, jak Intergrafia, Biennale Plakatu Polskiego, czy Ars Aquae. Tu oglądaliśmy głośne ekspozycje ,Jesienne salony paryskie”, ,Malarstwo hiszpańskie XX wieku”, ,Romantyzm i romantyczność”, ,Stanisław Wyspiański i jemu współcześni”, ,Grafika Albrechta Dürera”, plony konkursów – malarskiego im. Rafała Pomorskiego i graficznego im. Aleksandra Raka. W ostatnich latach tu poznawaliśmy klasyków polskiej awangardy i młodą plastykę polską lat 80. Triennale Grafiki Polskiej znakomicie przeplata się z Intergrafią i jej niezwykłą ekspozycją ,World Award Winners Gallery”. Powrócno też do wielkich monograficznych prezentacji najwybitniejszych artystów śląskiego środowiska. Jubileuszowa ekspozycja przypomina tych, których dzieła są już księgą zamkniętą. Polecamy, a pracownikom BWA najserdeczniej 50-letniej pracy gratulujemy.

Autor artykułu: MAREK SKOCZA

Strajk komunikacji odwołany

Friday, December 15th, 2000

Tramwajarze i kierowcy z Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego Przedsiębiorstw Komunikacji Tramwajowej i Autobusowej aglomeracji katowickiej odwołali strajk ostrzegawczy, który miał się odbyć 18 grudnia. W poniedziałek komunikacja miejska będzie funkcjonowała bez zakłóceń.
- Pełnomocnik wojewody obiecał nam, że w najbliższych dniach dojdzie do spotkania związkowców z wojewodą. Dlatego odwołaliśmy poniedziałkowy strajk – wyjaśnia Janusz Sikora, rzecznik Międzyzwiązkowego Komitetu Strajkowego.

Tymczasem Walne Zgromadzenie Komunikacyjnego Związku Komunalnego GOP przyjęło budżet w wysokości ponad 401 mln zł, w którym założono, że dochody ze sprzedaży biletów osiągną ponad 265 mln zł, a dotacje z gmin niemal 90 mln zł. Dotacja z Sejmiku Województwa Śląskiego do przewozów ponadlokalnych ma wynieść 26,5 mln zł. Zgromadzenie zgodziło się również na przesunięcie terminu przystąpienia Jaworzna do Związku, ma to nastąpić w styczniu 2002 r.

Autor artykułu: (kra)

Wielometrowe choinki i feeria świateł: Świąteczny zbytek?

Friday, December 15th, 2000

Gminy nie oszczędzają na świątecznym wystroju ulic. Za pieniądze z miejskich kas montowane są laserowe iluminacje i olbrzymie choinki. W dekorowaniu miast biorą udział sztaby specjalistów, a koszty przystrajania drzew sięgają dziesiątków tysięcy złotych.

Niemal każda gmina zarezerwowała w budżecie pieniądze na świąteczne i noworoczne iluminacje. W tych dniach na ulicach miast województwa śląskiego montowane były bożonarodzeniowe dekoracje. Ekipy wykorzystywały podnośniki, drabiny strażackie i specjalistyczne pojazdy do przewozu wysokich choinek.

- Na Placu Biegańskiego, który jest centralnym punktem Częstochowy, została ustawiona 12-metrowa choinka ozdobiona kolorowymi lampkami. Świąteczny wystrój mają już także Aleje Najświętszej Marii Panny. Nad chodnikami powieszono między innymi błyszczące dzwoneczki i gwiazdy – wylicza Włodzimierz Tutaj, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Częstochowie.
Mieszkańcy Częstochowy będą mogli również podziwiać długie węże świetlne. Ozdobią one budynki przylegające do Placu Biegańskiego.

- Niedawno zakupiliśmy także kurtyny świetlne. W okresie świątecznym będą one ozdabiać między innymi kościół św. Jakuba, który sąsiaduje z Placem Biegańskiego. Do tej pory kurtyny świetlne nie były prezentowane na ulicach Częstochowy – zapewnia Włodzimierz Tutaj.

Koszt świątecznego wystroju Częstochowy wyniesie około 35 tys. zł. Ale zdecydowanie więcej władze miejskie wydadzą na efektowne powitanie nowego tysiąclecia. Przed sylwestrem na Placu Biegańskiego zostanie ustawiony między innymi duży telebim.

Urządzenie będzie wykorzystane do projekcji specjalnie przygotowanej kroniki XX wieku. Mieszkańcy będą mogli również obejrzeć kalendarium mijającego roku. Koszt sylwestrowych atrakcji oszacowano na 120 tys. zł.

Do świąt przygotowane są także Katowice. Od kilku dni mieszkańcy stolicy województwa mogą podziwiać wysokie choinki, które ustawiono między innymi na Rynku. W całym mieście rozwieszono setki metrów kolorowych łańcuchów. Na budynkach miejskich zamontowano błyszczące choinki. Obok nich umieszczono podświetlane renifery ciągnące sanie z Mikołajami. Przechodnie mogą także podziwiać gwiazdy betlejemskie i dzwoneczki.

- Iluminacje zamontowaliśmy między innymi nad ulicami: 3 Maja, Św. Jana i Pocztowej. Nad głowami przechodniów jaśnieją płatki śniegu i świąteczne drzewka – wylicza Mirosław Herman, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Katowicach.

Na drzewach rosnących przy ul. Mickiewicza oraz na deptaku na ul. Stawowej rozwieszono setki niewielkich lampek. Świąteczne ozdoby pojawiły się także w centralnych punktach największych katowickich dzielnic.

- Koszty świątecznego udekorowania Katowic nie są małe. Miasto musi bowiem zapłacić za montaż iluminacji oraz zużycie energii. Poza tym stolica województwa śląskiego jest rozległym miastem z wieloma ważnymi ulicami i placami. To znacznie podraża koszty całej akcji – wyjaśnia Mirosław Herman.

Świąteczny wystrój Katowic będzie kosztował zapewne około stu tysięcy złotych. Gmina musi bowiem także zarezerwować pieniądze na późniejszy demontaż świecidełek.
Znacznie skromniej udekorowano Bielsko. W centralnych punktach miasta ustawiono 10-metrowe choinki.

- Świecące gwiazdy i dzwoneczki rozwieszono między innymi wzdłuż ul. 11 Listopada. Natomiast na zamku zamontowano świetlny napis: ,Do Siego 2001 Roku” – mówi Adam Grzywacz, naczelnik Wydziału Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej.

Koszt montażu świątecznej dekoracji w stolicy Podbeskidzia oszacowano na 12 tys. zł.

- W tym roku nie kupowaliśmy żadnych nowych dekoracji. Korzystaliśmy jedynie z zapasów z ubiegłych lat. Dlatego koszty całej akcji nie są wygórowane – zapewnia Adam Grzywacz.

Jedną z największych choinek będą mieli mieszkańcy Dąbrowy Górniczej. Ponad 16-metrowe drzewko ozdabia wejście do Parku Hallera. Natomiast w Siemianowicach Śląskich główną atrakcją jest kolorowa iluminacja przy ul. Świerczewskiego. Ozdobiono także wiadukt w centrum miasta. Najskromniejsze dekoracje przygotowały małe jurajskie gminy. Tutaj ograniczono się najczęściej do ustawienia skromnych choinek z kilkoma lampkami. Ubogich samorządów nie stać bowiem na kosztowne iluminacje.

Autor artykułu: GRZEGORZ CIUS

Rozmowa z ANDRZEJEM GRABOWSKIM: Jeśli coś jest bez sensu…

Wednesday, December 13th, 2000

- Zdaje pan sobie sprawę z tego, że odkąd zaczął pan grać w serialu “Świat według Kiepskich” zawsze będzie pan kojarzony z filmowym Ferdynandem Kiepskim?
- Niestety, nie uniknę pewnego zaszufladkowania. Ale trudno, wiedziałem co mnie czeka podejmując się grania takiej postaci. Wiem, że ludzie kojarzą mnie z Ferdynandem Kiepskim, lecz muszę z tym żyć. Nikt z nas nie sądził, że popularność serialu będzie tak duża. Zaczęliśmy grać trzy odcinki. Chcieliśmy zobaczyć co z tego wyniknie. Potem dalsze i tak ruszył taśmociąg produkcji.

Dziś jestem utożsamiany z Ferdynandem Kiepskim. Na ulicy ludzie do mnie wołają: “Cześć Ferdzi, może wyskoczymy na piwko i natrzepiemy kasiory?” To zaczyna człowieka męczyć, ale nie mam do nikogo pretensji. Kiedyś, kiedy rozdawałem autografy, podszedł do mnie człowiek i powiedział: “Cieszę się, że spotkałem jeszcze większego idiotę niż ja sam.” Nie wiedziałem, czy to komplement czy przytyk.

- Mimo to nadal gra pan w serialu. Czy lubi pan tę postać?
- Muszę go lubić, bo go gram. Takiego wymyśliłem, takiego stworzyłem i cieszę się, że publiczność go zaakceptowała. W tej postaci jest część mojej osobowości. Gdyby Ferdynanda grał Janusz Rewiński, bo on też miał taką propozycję, pewnie zagrałby inaczej.

- Krytycy zarzucają serialowi balansowanie na granicy dobrego smaku i pewną obsceniczność. Co pan na to?
- Zły smak w “Kiepskich”? Nie upatruję w serialu niczego zdrożnego. Tam przecież nie ma żadnych wulgaryzmów. Ja mówię kurde, a Walduś – kurna. Boczek mówi w mordę jeża. No, jeśli to jest wulgarne, to daj Boże żeby tylko tak rozmawiała ulica. Niech ci, co krytykują, posłuchają, jak mówią w “Psach”. Poza tym w “Kiepskich” nie ma przemocy. Nikt nikogo nie bije. Najwyżej czasem Walduś dostanie w łeb. Ale to jest śmieszne, a nie brutalne. Nie ma też żadnego seksu. Nawet jeżeli jest, to dlatego żeby się z niego pośmiać, a nie żeby go pokazywać. Nie ma nagości. Naprawdę nie ma niczego, do czego można by się przyczepić.

- A tzw. dowcipy poniżej pasa?
- Nie ma dowcipów poniżej pasa. To znaczy one są czasami sugerowane. Ale jak ktoś odbiera taki dowcip wprost, to rzeczywiście może być niesmaczny. Na to trzeba patrzeć innym okiem, z odrobiną dystansu. Wtedy dopiero zobaczymy, że głupota Kiepskich, przez te abstrakcje, które wymyślają, staje się nadgłupotą. A wtedy jest jakąś… mądrością.
Nie bez powodu publiczność, która ogląda serial (wg badań telemetrycznych) dzieli się tak: 40 proc. inteligencji po studiach, 40 proc. osób z wykształceniem podstawowym i zawodowym, a najmniejsza liczba to ludzie z wykształceniem średnim. Ludzie z wyższym wykształceniem widzą “podwójne dno”. Ludziom bez wykształcenia wystarcza dowcip, który my im podajemy. Natomiast średni mówią: “Nie. Jesteście za głupi i mało dowcipni. My się z takich dowcipów nie śmiejemy.”

- “Świat według Kiepskich” urósł niemal do rangi filmu kultowego. Dochodzę do absurdalnego wniosku, że to właśnie Kiepscy będą kiedyś obrazować rzeczywistość lat 90…
- W pewnym sensie tak. W ,Kiepskich” jest zwyczajna polska rodzina, która ma zwyczajne problemy. Kiepski jest bezrobotny, ale wesoły. Kpi ze wszystkich i ze wszystkiego. Jest cyniczny, lecz miły. I pije ogromne ilości piwa.

Stawiamy na wiarygodność. Mówimy prawdę prostym językiem i myślimy, że to się właśnie widzom podoba, ta autentyczność. Jak ja mówię: “Kurde, Walduś, może by my jakby my se poszli, kurde i by my se i…” zaczynam się jąkać to wtedy wygląda to bardziej naturalnie. Niegramatyczność jest dla nas atutem, a nie błędem.

Włodzimierz Korcz powiedział mi kiedyś: “Słuchaj, to jest okropność, co wy robicie. Mam pretensje do Ciebie, ponieważ ty jakoś tam uwiarygadniasz ten serial. I gdyby Ciebie nie było to dla naszych realiów byłoby lepiej”. Dziś nie wiem, czy to był komplement. Jeśli tak, to trochę zabolał.

- Czy trudno grać takiego prostaka?
- Wbrew pozorom tak. Potrzeba tu dużo szaleństwa i głupoty, a za każdym razem trzeba wymyślić jakąś hipergłupotę, by rozbawić widza. My nie mamy zaplanowanego scenariusza.
Wymyślamy odcinki z dnia na dzień, w zależności od tego, co komu wpadnie do głowy. Gdy nam się kończą pomysły, podsuwają nam widzowie, przysyłając swoje scenariusze. Dlatego Kiepski raz jest kosmitą, kobietą, prezydentem. I za każdym razem chcemy, by było to coś nowego. I by miało jakąś pointę.

- Pointa? Przecież to bełkot i bezsens!
- Wiem, że o to są do nas największe pretensje. Zarzucano mi: “o czym ty człowieku właściwie mówisz? O hemoroidach? Mieszasz to z teorią współczesnej muzyki i dywagacjami filozoficznymi. I jeszcze pies, który podnosi nogę jak sika. I że na czerwonkę nie chorowałeś. Gdzie sens i logika? Totalna bzdura.” Może. Lecz tylko wtedy, gdy się to odbierze dosłownie, litera po literze. To wtedy jest rzeczywiście bzdura. Ale jeśli tę rzeczywistość złoży się w jakąś całość i pomyśli dlaczego te bzdury mieszane są z wykładem, to w końcu wynika, że sztuka jest bez sensu. A jeśli była bez sensu, to znaczy, że miała jakiś sens, tylko że był on ukryty, głębszy, nie powiedziany wprost. To tak samo jak życie, które też jest bez sensu. A może jednak w tym bełkocie życia jest jakiś sens? Każdy z nas ostatnio żyje jakoś tak na gorąco, mieszając coś poważnego z czymś jednocześnie głupim. No i na tym przecież polega życie.

Autor artykułu: AGNIESZKA BRONOWICKA

Co trzecia złotówka z podatków od nieruchomości

Wednesday, December 13th, 2000

Na temat autostrady Katowice – Kraków rozmawiamy z PIOTREM USZOKIEM, prezydentem Katowic.

- Często podróżuje pan po Europie, gdzie większość autostrad jest płatna. Trasa Katowice – Kraków odbiega od standardu obowiązującego na Starym Kontynencie?
- Jestem zadowolony. Zarówno z warunków jazdy, jak i z ceny. Przeliczając na dolary opłatę obowiązującą na odcinku Katowice – Kraków, nie odbiegamy od średniej europejskiej. Standard trasy także nie budzi żadnych zastrzeżeń.

- Czy autostrada przyciąga do Katowic inwestorów?
- Przyciąga i przyciągać będzie. Trudno wyobrazić sobie bardziej atrakcyjny teren, niż ziemie biegnące wzdłuż pierwszej i na razie jedynej autostrady w Polsce.

Nadzory Inwestorskie - obsługa inwestorska realizowanych inwestycji

- Nie ma żadnych problemów?
- Problemy oczywiście się pojawiają i dotyczą właścicieli ogródków działkowych, którzy nie zawsze chcą sprzedać swój grunt. Generalnie problem ten dotyczy autostrady od strony Krakowa.

- Ile miasto zarabia na autostradzie?
- Zarabiamy na podatku od nieruchomości 2,3 miliona złotych rocznie. Jedna trzecia tej sumy pochodzi z autostrady.

- Kiedy autostrada dotrze do Gliwic?
- Sądzę, że pod koniec 2002 roku. Problemem jest odwodnienie terenu. Sprawa nie jest prosta. Trzeba wybudować stawy na Bugli.

- Za ile?
- Za siedem-osiem milionów złotych.

- Jaka jest szansa, że Katowice staną się węzłem komunikacyjnym, łączącym przeciniające Polskę autostrady północ-południe i wschód-zachód?
- Nie wyobrażam sobie, aby Katowice nie pełniły roli najbardziej newralgicznego węzła komunikacyjnego w Polsce. Nasze miasto nie ma innego wyjścia. Położenie i plany inwestycyjne najdobitniej to potwierdzają.

- A konkretne daty?
- Myślę, że okolice roku 2010-2015. Problemów przed nami mnóstwo. Modernizacja dróg, zdobycie funduszy na ich rozbudowę i przekonanie lokalnych społeczności, że nie warto protestować przeciwko budowie autostrad.

Autor artykułu: JERZY FILAR