Archive for January, 2001

Lekarze wystartowali

Monday, January 22nd, 2001

Biegiem narciarskim na 10 kilometrów, który odbył się razem z XV Międzynarodowym Biegiem Dudka, lekarze rozpoczęli rywalizację w trójwyczynie. Wśród mężczyzn bezkonkurencyjny okazał się Marek Paściak z Bytomia, Agnieszka Kotnis przybiegła najszybciej na metę wśród lekarek. Na trójwyczyn składają się także bieg, który zostanie rozegrany 2 czerwca i kolarstwo górskie 1 września. Mistrzostwa Polski lekarzy w biegach narciarskich odbywają się od pięciu lat, później zaczęła się rywalizacja w kolarstwie górskim i biegach. Dwa lata temu Maciej Pająkowski, lekarz rodzinny z Żywca, wymyślił trójwyczyn lekarski.

- Jest zapotrzebowanie na tego typu zawody. Jednym z problemów pozostaje dotarcie do lekarzy – mówi Pająkowski.
O ile na starcie ubiegłorocznych mistrzostw Polski lekarzy w kolarstwie górskim stanęło ponad 200 zawodników, w styczniowych biegach na nartach już tylko 21 lekarzy. Jak się okazuje, opłaca się przyjechać i wystartować, bo już za to zawodnik otrzymuje 100 punktów. Dalsze punkty zdobywa się w zależności od zajętego miejsca. Na koniec punkty zdobyte w biegach na nartach, nogach i jeździe na rowerze sumuje się. Zdobywca największej liczby punktów otrzymuje tytuł najwszechstronniejszego lekarza w trójwyczynie.

- Moje sportowe trofea stoją w części lekarskiego gabinetu. Pacjenci doceniają, że nie tylko zalecam im sportowy tryb życia, ale sam uprawiam sport – dodaje Pająkowski.

Tytułów sprzed roku bronią Janusz Lewandowski z Ustronia i Lucjan Habieda z Nowego Targu oraz Agnieszka Kotnis z Bielska-Białej.

Trójwyczyn lekarski cieszy się największą popularnością wśród chirurgów, ortopedów i urologów.

Autor artykułu: (wot)

Nikt się nie oszczędzał
Ceramed lepszy od II-ligowca

Monday, January 22nd, 2001

Bielski III-ligowiec rozpoczął serię sparingów. W pierwszym meczu kontrolnym pokonał zespół KSZO Ostrowiec 2-1.

Przygotowania do rundy wiosennej piłkarze Ceramedu rozpoczęli od treningów w hali i na boisku. W kolejnym etapie zaplanowano rozegranie spotkań sparingowych. W minioną środę pierwszym rywalem bielszczan był II-ligowy KSZO Ostrowiec, który szlifuje formę w Międzybrodziu Bialskim. Tam też zmierzyły się obie jedenastki. Mecz był bardzo wyrównany. W obu zespołach pojawili się nowi zawodnicy, którzy chcieli dobrze wypaść w oczach szkoleniowców. W Ceramedzie do trenujących z drużyną Rozmusa, Sołtyska, Gałgana, Wrocławka i Sawickiego dołączył Grzegorz Jurczyk z Victorii Jaworzno. Na tle II-ligowca bielski zespół zaprezentował się bardzo dobrze, obejmując prowadzenie w 15 min. po strzale Daniela Dziarmagi.

Bielszczan należy wyróżnić za dobrą grę w obronie i wyprowadzanie szybkich kontrataków. W drugiej połowie drużyna gości doprowadziła do remisu, zdobywając gola w 63 min. To jednak nie zdeprymowało bielskich piłkarzy, którzy zdołali strzelić zwycięską bramkę. Jej autorem był Artur Rozmus, który w 78 min. pokonał bramkarza gości.

Zdaniem trenera:
- Mecz był żywiołowy, momentami nawet za ostry. Nikt się nie oszczędzał. My graliśmy swoje. Uważam, że jak na ten czas i te warunki drużyna zaprezentowała na boisku dużo piłkarskich elementów. Spotkanie było ciekawe i wyrównane do końca, bo KSZO starało się za wszelką cenę strzelić bramkę – powiedział po meczu trener Ceramedu Wojciech Borecki. W bielskiej drużynie pojawiło się kilku nowych zawodników. Jak trener ocenia ich grę? – Dobre wrażenie pozostawił Jurczyk. Jednak trudno cokolwiek powiedzieć po pierwszym meczu. Po najbliższych spotkaniach przydatność zawodników zostanie zweryfikowana. Mecz pokazał, że odejście Tomasza Moskały i Sebastiana Olszara nie będzie wielkim osłabieniem zespołu. Uważam, że nie ma co zmieniać, tylko trzeba nowych zawodników wkomponować w ten sposób gry, który zdążyliśmy już wypracować. W ataku grają właściwi ludzie. Postaramy się zrekompensować straty.

Marbet Ceramed Bielsko-Biała – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski
2-1 (1-0)
Ceramed: Sawicki – Jendryczko, Piekarski, Bujok, Jurczyk – Kłoda, Szołtysek, Wrocławek, Dziarmaga – Gałgan, Rozmus; po przerwie zagrali: Więzik, Sokołowski, Woźniak, Jeleń

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Nauka patrzenia

Thursday, January 18th, 2001

W muzealnych podziemiach otwarto wystawę prac studentów plastyki z pracowni profesora Andrzeja Desperaka. Słuchacze uczą się w niej analitycznie patrzeć na naturę i przetwarzać wrażenia na znaki plastyczne. (more…)

Alkohol bez akcyzy, ryba po terminie – Oszustwo przy barze

Thursday, January 18th, 2001

Za mało alkoholu w drinku i niedoważona porcja jedzenia na talerzu. Taka jest rzeczywistość pubów, restauracji i barów, które ostatnio sprawdzili inspektorzy od handlu. Klienci są oszukiwani częściej niż przed rokiem.

- Niestety, nastąpiło wyraźne pogorszenie jakości usług, szczególnie w zakresie obsługi klientów. Zdarza się, że rachunek opiewa na kwotę wyższą nawet o 15 zł niż faktycznie zjedzono i wypito – wyjaśnia Adam Zawiszowski, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Katowicach.

Sprawdzono funkcjonowanie 58 placówek gastronomii otwartej, a więc restauracji, barów i pubów dokonując zakupów kontrolnych. Po realizacji zamówienia inspektorzy sprawdzali, czy faktycznie otrzymali to, co figurowało w karcie. Wyniki kontroli są zatrważające. Sprzedawcy oszukują poprzez zaniżanie deklarowanych miar napojów alkoholowych i gramatur potraw oraz zawyżanie należności. W 59 proc. placówek stwierdzono działanie na niekorzyść klienta. Dla porównania, rok wcześniej nierzetelną obsługę zauważono w 23 proc. lokali.

Barmani nie dość, że nie wlewają takiej ilość alkoholu, jaka widnieje w karcie, to dodatkowo zawyżają należność za drinki. Zamiast 33,75 zł za szklaneczkę trunku zażądają 37,75 zł.

- Jest kilka sposobów na oszukanie klienta. Zamawia drinka z wódką “Bols”, ale otrzymuje z “Absolwentem”, naturalnie płaci za droższy alkohol. Do piwa dolewa się wody, a czasami zamiast oryginalnej wódki do drinka dodaje się czeską bez akcyzy. Dobrym sposobem jest wrzucenie większej ilości lodu do szklanki. O pewnych metodach nie wie nawet szef – mówi barman jednego z częstochowskich barów prosząc o zachowanie anonimowości.

W czasie kontroli zakwestionowano jakość 79 proc. podanym inspektorom drinków. Plagą jest przeterminowana żywność. W jednej z restauracji stwierdzono żeberka i kiełbasę z grilla po przekroczonym o 1,5 miesiąca terminie przydatności do spożycia. W innej znaleziono łososia, który już 4 miesiące wcześniej powinien być wycofany z sprzedaży. Inspektorzy zakwestionowali 19 partii wyrobów spirytusowych pochodzenia zagranicznego, na których nie było znaku akcyzy. Niestety, to zdarza się coraz częściej w przypadku drogich trunków – whisky lub brandy.

- Wzrasta odsetek lokali, w których nie przestrzega się obowiązku uwidaczniania cen, rezygnuje się z legalizacji wag lub posługuje się urządzeniami wskazującymi przybliżone wartości. Unika się również wpisywania w kartę gramatur potrawy, a pracownicy nie mają książeczek zdrowia. Na pochwałę zasługuje jedynie fakt poprawa jakości tłuszczu używanego do smażenia potraw – wyjaśnia A. Zawiszowski.

Autor artykułu: KATARZYNA KULIŃSKA

W piątki po południu

Thursday, January 18th, 2001

W regionie częstochowskim zmniejsza się liczba wypadków drogowych. W minionym roku było też mniej rannych i zabitych niż rok temu. Najczęściej do zdarzeń drogowych dochodziło w godzinach popołudniowych, w październiku, w piątek i na terenie zabudowanym.

Drogówka podsumowała swoją pracę w 2000 roku. Na drogach powiatu częstochowskiego zanotowano 463 wypadki drogowe, w których 588 osób zostało rannych, a 72 zginęły. Miało miejsce 4.945 kolizji. Liczba wypadków zmniejszyła się w porównaniu z 1999 rokiem o 138, czyli o 23 proc., a kolizji o 85. W 2000 roku o 162 osoby spadła liczba rannych. O 5 mniej niż przed rokiem było także ofiar śmiertelnych.

Zdaniem kom. Katarzyny Staciwy, rzecznik częstochowskiej policji na osiągnięcie większego poziomu bezpieczeństwa wpłynęło m.in. dynamiczne pełnienie służby przez funkcjonariuszy drogówki. Częstochowscy policjanci spośród wszystkich komend śląskich ujawnili najwięcej wykroczeń drogowych za pomocą videoradaru.

Ujawnili 139 kierowców będących pod wpływem alkoholu.
Większość wypadków drogowych spowodowali kierowcy – aż 344. Najczęstszą przyczyną było: nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu (100), nieprawidłowe manewry wyprzedzania, skręcania itp. (87) oraz niedostosowanie prędkości do warunków drogowych i atmosferycznych (78). Sprawcami aż 21 wypadków byli nietrzeźwi kierowcy.

Piesi spowodowali 108 wypadków drogowych – głównie przez nieostrożne wejście na jezdnię (63), nietrzeźwość (18) i nieprawidłowe przekraczanie jezdni(16).

Najczęściej do zdarzeń drogowych dochodziło w godzinach popołudniowych, w październiku, w piątek i na terenie zabudowanym.

- Dane sekcji ruchu drogowego wskazują, że następuje stabilność i poprawa stanu bezpieczeństwa, ponieważ liczba wypadków i kolizji w powiecie częstochowskim z roku na rok maleje, choć lawinowo rośnie liczba użytkowników dróg – ocenia kom. Staciwa.

Policjanci z drogówki informowali także stosowne służby o dostrzeżonych usterkach. Składali również swoją opinię o organizacji ruchu.

Autor artykułu: (vig)

Zmiany w Hucie Katowice – Andrzej Capiga zastąpił Mirosława Wróbla

Monday, January 15th, 2001

Mirosław Wróbel został wczoraj oficjalnie odwołany ze stanowiska prezesa Huty Katowice, największego zakładu metalurgicznego w Polsce. Jego fotel zajął Andrzej Capiga, ostatnio dyrektor Centrum Bankowości Korporacyjnej Banku Śląskiego w Chorzowie.

Andrzej Capiga nie jest w Hucie Katowice postacią zupełnie nieznaną. Pracował tu między innymi na stanowisku zastępcy kierownika Wydziału Wielkich Pieców ds. ekonomicznych i pracowniczych. Do 1991 roku, w czasach kierowania tym przedsiębiorstwem przez Bohdana Kołomyjskiego, pełnił funkcję głównego specjalisty ds. kadr i szkoleń. W 1991 roku startował w konkursie na prezesa huty, ale przegrał z Emilem Wąsaczem. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przed udzieleniem zgody na objęcie stanowiska postawił warunki, od spełnienia których uzależniał swoją decyzję.

- Mam program działania, który uzgodniłem z właścicielem, czyli Skarbem Państwa – powiedział Andrzej Capiga. – Nie mogę o nim jednak mówić, bo… ciągle nie zostałem oficjalnie poinformowany o nominowaniu mnie na funkcję prezesa HK. Zależy mi jednak na tym, by osiągnąć sukces. Jestem optymistą i wierzę, że w hucie może mi się udać. Tam ważny jest czas, działania muszą być szybkie.

Przypomnijmy, że sytuacja Huty Katowice od kilku tygodni jest bardzo trudna. Po wycofaniu się brytyjsko-holenderskiego koncernu Corus z rozmów na temat prywatyzacji, hucie grozi widmo upadku. Pod koniec grudnia zakład “reanimowano” dokapitalizowując akcjami kilku spółek Skarbu Państwa Konsorcjum Finansowe Silesia, które wpłaciło ponad 30 milionów złotych bankom. Te zaś od potwierdzenia przelewu pieniędzy uzależniały dalsze kredytowanie huty. W ubiegłym tygodniu – były już prezes – Mirosław Wróbel zażądał dokapitalizowania przez Skarb Państwa zakładu kwotą ponad 600 milionów złotych. Miało to pomóc w normalnym funkcjonowaniu zakładu, któremu brakuje już gotówki na zakupy konieczne do kontynuowania produkcji.

- Prezesa Wróbla chciano odwołać już w połowie grudnia – dowiedzieliśmy się od jednej z osób kierujących hutą. – Prezes stanowczo domagał się interwencji rządu, bo sytuacja huty stawała się coraz gorsza. Zamiast decyzji były jednak ciągłe narzekania, że w sytuacji kiedy dać trzeba pielęgniarkom rząd musi zajmować się jednym tylko zakładem. Gdy prezes Wróbel zażądał dokapitalizowania huty jego los był przesądzony. Do niektórych członków rządu nie trafiał nawet taki argument, że dokapitalizowanie wcale nie oznaczało wyciągnięcia gotówki. Nikt już tego jednak nie słuchał.

Ministrowie chcieli przedstawienia planu fukcjonowania huty na najbliższe pół roku. Zdaniem Wróbla zakład jest na tyle duży i istotny dla polskiej gospodarki, że trzeba myśleć o jego losach w dłuższej, nie tylko kilkumiesięcznej perspektywie.

Decyzję o odwołaniu Mirosława Wróbla podjęło Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy. Potem powiadomiono o niej członków Rady Nadzorczej.

- Problemy w Hucie Katowice są znacznie głębsze niż skład kierownictwa zakładu – mówi Tadeusz Torz, członek RN. – Z taką strukturą produkcji, jaką ma HK trudno wojować na rynku, tam przecież ponad połowa produkcji, to nierentowne półwyroby. Potrzebne były inwestycje i zarząd kierowany przez prezesa Wróbla mówił, że załatwi to przyciągając inwestora strategicznego. Faktem jest, że nie udało się tego zrobić.

Nadzory Inwestorskie - obsługa inwestorska realizowanych inwestycji

Wczoraj skontaktowaliśmy się z Bohdanem Kołomyjskim, dyrektorem HK do 1991 roku i jej prezesem w 1994 roku, kiedy zastąpił na tym stanowisku Emila Wąsacza.

Były prezes twierdzi, że nie myśli o powrocie do HK, ale…

- Jak dostanę taką propozycję, to się zastanowię – zastrzega.

Autor artykułu: JAROSŁAW LATACZ

Rekord pozostał

Monday, January 15th, 2001

Ekipa z Warszawy wygrała III Ogólnopolski Nocny Maraton Pływacki.

Zaledwie 50 m zabrakło Dzielnicowemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji Praga – Północ Warszawa do wyrównania ubiegłorocznego rekordu ustanowionego przez Stołeczne Wodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe.

Startujące w zawodach pięcioosobowe sztafety mają za zadanie przepłynięcie w 120 minut jak najdłuższego dystansu. Najlepszy wynik (5:05,53 - na 500 m) uzyskał na pierwszej zmianie Robert Borucki – półfinalista Mistrzostw Świata na krótkim basenie, które odbyły się w 2000 r. w Atenach. Borucki jest reprezentantem DOSiR Praga – Południe. Wśród kobiet triumfowała indywidualnie Agnieszka Walczak z Częstochowskiego Klubu Pływackiego Pirania uzyskując czas 6:13,18. Jej klub zajął w rywalizacji trzecie miejsce. W drużynie wystartowali także: Michał Małasiewicz, Marcin Ujma, Agata Gbylik i Dawid Krakowski. Młodzi zawodnicy i zawodniczki przepłynęli 9394 m.

Drugie miejsce zajęła Drużyna Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego Północ Częstochowa uzyskując 9600 m. Zespół wystąpił w składzie: Łukasz Mamczur, Łukasz Kupiec, Przemysław Gałecki, Piotr Kobrzeniecki, Wojciech Kaczmarzyk.

Na czwartej pozycji sklasyfikowano Stowarzyszenie Masters Atut Częstochowa (8025 m): Paweł Kozerski, Anna Błasiak, Katarzyna Wąsowicz, Sławomir Sikora, Tomasz Mianowski.

Organizatorem imprezy, która odbyła się na Krytej Pływalni przy al. Niepodległości był MOSiR Częstochowa i Urząd Miasta Częstochowy.

Autor artykułu: (su)

Dynamit w lesie

Monday, January 15th, 2001

Sześć lasek dynamitu ważących półtora kilograma oraz cztery zapalniki zabezpieczyli wczoraj policjanci w lasku przy ul. Poselskiej w Częstochowie – w pobliżu hurtowni gazów technicznych. Na szczęście ładunek nie był uzbrojony.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego, pracujący w Częstochowie otrzymali wczoraj informację o bombie w rejonie ul. Poselskiej. Około 11.00 lasek na Sabinowie położony w pobliżu biurowca Pres-Budu, hurtowni materiałów technicznych i giełdy samochodowej otoczył kordon policyjny.

Odgrodzono i zabezpieczono teren, na którym miał znajdować się ładunek wybuchowy. Przyjechała straż pożarna i pogotowie ratunkowe. Na miejsce przybyli także pirotechnicy ze Śląskiej Komendy Policji. Policyjny patrol wraz z psem tropiącym rozpoczął penetrację terenu.

- Funkcjonariusze znaleźli zawiniątko – reklamówkę, w której znajdował się przedmiot owinięty w kilka warstw folii – informuje kom. Katarzyna Staciwa, rzecznik częstochowskiej policji. – Użyty w tej akcji pies służbowy potwierdził obawy policjantów, zaznaczając obecność ładunku wybuchowego.

Do akcji przystąpili pirotechnicy zabezpieczając znalezisko. W reklamówce znaleźli sześć lasek dynamitu wodoodpornego, z których każda ważyła 250 gramów oraz cztery zapalniki górnicze. Te półtora kilograma materiału wybuchowego mogło posłużyć do dokonania kilku zamachów.

- Ładunek nie był uzbrojony – tłumaczy kom. Staciwa. – Jego przypadkowe poruszenie czy nadepnięcie przez postronną osobę nie byłoby niebezpieczne.

Akcja trwała około trzech godzin. Zdaniem policjantów lasek na Sabinowie służył raczej do składowania materiału wybuchowego, a nie był miejscem podłożenia ładunku. Na razie nie wiążą faktu znalezienia dynamitu z jakąkolwiek próbą zamachu, jakie miały miejsce w ostatnim czasie na terenie Częstochowy.

- To spokojny teren, ale wieczorami kręcą się tu różni – mówi przypadkowy przechodzień. – Podjeżdżają w pobliże lasku samochodami, ale nikt ich przecież nie dopytuje po co.

Wybuchowe znalezisko będzie poddane badaniom.

- Policjanci z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie będą także prowadzić czynności zmierzające do ustalenia właściciela oraz pochodzenia zabezpieczonego znaleziska – informuje kom. Staciwa.

Autor artykułu: VIOLETTA GRADEK

Unia bez tajemnic

Friday, January 12th, 2001

KATOWICE. W piątek w katowickim I LO im. Mikołaja Kopernika spotkało się 187 uczestników Olimpiady Wiedzy o Unii Europejskiej. Zostali wyłonieni w eliminacjach szkolnych, które odbyły się w listopadzie 2000 r. w 94 placówkach edukacyjnych woj. śląskiego. Wczorajsza rywalizacja okręgowa była dwuetapowa. Najpierw młodzież odpowiadała na 30 pytań testowych. Po sprawdzeniu testu przez Śląską Komisję Okręgową pod przewodnictwem dr Elżbiety Pioskowik do etapu ustnego zakwalifikowano 10 osób. Nasz region w szczecińskim finale olimpiady reprezentować będą: Ewa Orszulik z ZSO w Żorach, Piotr Kuziak z V LO w Gliwicach, Artur Palowski z II LO w Tychach, Katarzyna Drzyzga z I LO w Tarnowskich Górach, Dagmara Skalińska z III LO w Jaworznie, Anna Pawelec z I LO w Katowicach, Dominik Abłażewicz i Marcin Kłosowski z I LO w Chorzowie.
- Finaliści prezentowali bardzo wysoki i wyrównany poziom wiedzy o Unii Europejskiej – chwali młodzież Jan Ponczek, przewodniczący Śląskiego Komitetu Okręgowego olimpiady.
Nieprzypadkowo eliminacje okręgowe olimpiady odbyły się w katowickim ,Koperniku”. To liceum ma silny Klub Edukacji Europejskiej, w którego prace angażuje się około 100 uczniów, głównie klas z wykładowym językiem francuskim. Młodzież tej szkoły odwiedza swych rówieśników we Francji i gości ich u siebie. Co roku Teresa Wierzbicka, dyrektor katowickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 organizuje przy współpracy pedagogów i młodzieży sesję popularnonaukową, dotyczącą współdziałania z unijnymi strukturami. W każdym roku szkolnym klub europejski przygotowuje dwa obozy lingwistyczno-edukacyjne w Centre du Dialogue w Montmorency pod Paryżem.

Autor artykułu: (tal)

Poparcie posłów

Friday, January 12th, 2001

Andrzej Olechowski, jeden z inicjatorów powstania nowego ugrupowania centroprawicowego na polskiej scenie politycznej, spotkał się w piątek w Katowicach ze swoimi zwolennikami, którzy organizowali w województwie śląskim jego kampanię wyborczą.

- Jestem zbudowany tymi ludźmi – mówił Olechowski. – To ogromny potencjał, którego nie można zmarnować.

Wśród koordynatorów tworzonego przez Olechowskiego stowarzyszenia Obywatele dla Rzeczypospolitej pojawił się wczoraj świeżo zaprzysiężony poseł Unii Wolności z Rudy Śląskiej Zygmunt Żymełka, który właśnie ,odziedziczył” mandat po profesorze Leszku Balcerowiczu.

- Na razie jestem w Klubie Parlamentarnym Unii Wolności, ale nie wykluczam wsparcia inicjatywy Macieja Płażyńskiego, Donalda Tuska i Andrzeja Olechowskiego – mówił Żymełka.

Innym śląskim posłem, który pojawił się wczoraj przy Olechowskim, był Bernard Szweda, relegowany niedawno z AWS.

- Oferta trzech liderów ma wielkie szanse powodzenia, bo jako jedyna trafia do klasy średniej i ludzi biznesu. Jest nią zainteresowanych wielu innych posłów – zachwalał nową inicjatywę poseł Szweda.

Andrzej Olechowski unikał wczoraj jednoznacznych deklaracji politycznych, twierdząc, że oczekuje na wyniki weekendowych obrad władz krajowych Unii Wolności i Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego.

- Od decyzji tych partii zależy teraz bardzo wiele – oświadczył.
Jego zdaniem, liderem tworzonej platformy politycznej powinien zostać Maciej Płażyński, bo ,trudno o polityka bardziej sprawdzonego w parlamencie niż pan marszałek”.

Autor artykułu: (wit)