Mirosław Wróbel został wczoraj oficjalnie odwołany ze stanowiska prezesa Huty Katowice, największego zakładu metalurgicznego w Polsce. Jego fotel zajął Andrzej Capiga, ostatnio dyrektor Centrum Bankowości Korporacyjnej Banku Śląskiego w Chorzowie.
Andrzej Capiga nie jest w Hucie Katowice postacią zupełnie nieznaną. Pracował tu między innymi na stanowisku zastępcy kierownika Wydziału Wielkich Pieców ds. ekonomicznych i pracowniczych. Do 1991 roku, w czasach kierowania tym przedsiębiorstwem przez Bohdana Kołomyjskiego, pełnił funkcję głównego specjalisty ds. kadr i szkoleń. W 1991 roku startował w konkursie na prezesa huty, ale przegrał z Emilem Wąsaczem. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że przed udzieleniem zgody na objęcie stanowiska postawił warunki, od spełnienia których uzależniał swoją decyzję.
- Mam program działania, który uzgodniłem z właścicielem, czyli Skarbem Państwa – powiedział Andrzej Capiga. – Nie mogę o nim jednak mówić, bo… ciągle nie zostałem oficjalnie poinformowany o nominowaniu mnie na funkcję prezesa HK. Zależy mi jednak na tym, by osiągnąć sukces. Jestem optymistą i wierzę, że w hucie może mi się udać. Tam ważny jest czas, działania muszą być szybkie.
Przypomnijmy, że sytuacja Huty Katowice od kilku tygodni jest bardzo trudna. Po wycofaniu się brytyjsko-holenderskiego koncernu Corus z rozmów na temat prywatyzacji, hucie grozi widmo upadku. Pod koniec grudnia zakład “reanimowano” dokapitalizowując akcjami kilku spółek Skarbu Państwa Konsorcjum Finansowe Silesia, które wpłaciło ponad 30 milionów złotych bankom. Te zaś od potwierdzenia przelewu pieniędzy uzależniały dalsze kredytowanie huty. W ubiegłym tygodniu – były już prezes – Mirosław Wróbel zażądał dokapitalizowania przez Skarb Państwa zakładu kwotą ponad 600 milionów złotych. Miało to pomóc w normalnym funkcjonowaniu zakładu, któremu brakuje już gotówki na zakupy konieczne do kontynuowania produkcji.
- Prezesa Wróbla chciano odwołać już w połowie grudnia – dowiedzieliśmy się od jednej z osób kierujących hutą. – Prezes stanowczo domagał się interwencji rządu, bo sytuacja huty stawała się coraz gorsza. Zamiast decyzji były jednak ciągłe narzekania, że w sytuacji kiedy dać trzeba pielęgniarkom rząd musi zajmować się jednym tylko zakładem. Gdy prezes Wróbel zażądał dokapitalizowania huty jego los był przesądzony. Do niektórych członków rządu nie trafiał nawet taki argument, że dokapitalizowanie wcale nie oznaczało wyciągnięcia gotówki. Nikt już tego jednak nie słuchał.
Ministrowie chcieli przedstawienia planu fukcjonowania huty na najbliższe pół roku. Zdaniem Wróbla zakład jest na tyle duży i istotny dla polskiej gospodarki, że trzeba myśleć o jego losach w dłuższej, nie tylko kilkumiesięcznej perspektywie.
Decyzję o odwołaniu Mirosława Wróbla podjęło Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy. Potem powiadomiono o niej członków Rady Nadzorczej.
- Problemy w Hucie Katowice są znacznie głębsze niż skład kierownictwa zakładu – mówi Tadeusz Torz, członek RN. – Z taką strukturą produkcji, jaką ma HK trudno wojować na rynku, tam przecież ponad połowa produkcji, to nierentowne półwyroby. Potrzebne były inwestycje i zarząd kierowany przez prezesa Wróbla mówił, że załatwi to przyciągając inwestora strategicznego. Faktem jest, że nie udało się tego zrobić.
Nadzory Inwestorskie - obsługa inwestorska realizowanych inwestycji
Wczoraj skontaktowaliśmy się z Bohdanem Kołomyjskim, dyrektorem HK do 1991 roku i jej prezesem w 1994 roku, kiedy zastąpił na tym stanowisku Emila Wąsacza.
Były prezes twierdzi, że nie myśli o powrocie do HK, ale…
- Jak dostanę taką propozycję, to się zastanowię – zastrzega.
Autor artykułu: JAROSŁAW LATACZ