Lider tabeli Apator Adriana Toruń był w niedzielę w zasięgu częstochowskich żużlowców. Nie wszyscy pojechali jednak tak jak można się było po nich spodziewać.
Kluczowe dla układu spotkania były przede wszystkim punkty stracone przez Mateja Ferjana. Widać było, że ten zawodnik w trudnych momentach nie wytrzymuje psychicznie i wskutek tego traci punktowaną pozycję. Tak było w wyścigu drugim kiedy Słoweniec dał się wyprzedzić po wewnętrznej przy wyjściu z drugiego wirażu Tomaszowi Bajerskiemu. Zamiast 6:6 byłoby 7:5 dla Radsona Malma. Przy zwycięstwie w trzecim biegu 5:1 Apator prowadziłby 10:8, a nie 11:7. Gdyby Ferjan nie stracił w IV wyścigu drugiego miejsca częstochowianie prowadziliby po nim 13:11. A tak wystraszony atakiem Andreasa Jonssona zaliczył upadek i to goście wygrywali 14:10. Zakładając, że biegi aż do ósmego ułożyłyby się tak jak to miało miejsce, nie byłoby sześciopunktowej straty a remis. W tym spotkaniu Ferjanowi udało się wygrać jedynie z Tomaszem Chrzanowskim, co jak na stranieri nie jest wynikiem godnym odnotowania. To wszystko tylko ,gdybanie”, lecz fakt faktem, że błędy Ferjana były ewidentne.
Po dobrym występie w meczu z BGŻ Polonia Piła, nadzieje na skuteczną jazdę rozbudził Zbigniew Czerwiński. Niestety, w dwóch swych występach nie nawiązał walki z rywalami. Wystawiony za niego Karol Malecha w swym debiucie miał za partnera Grzegorza Walaska, a za rywali Mirosława Kowalika i Jonssona. Obaj częstochowscy żużlowcy oglądali plecy torunian. W kolejnym starcie Malecha nie wytrzymał napięcia i na starcie dotknął taśmy. A w powtórce Chrzanowski miał defekt motocykla i można było na tym zarobić. Jedyny punkt zdobył Malecha w biegu nominowanym wyprzedzając Chrzanowskiego. Nie można powiedzieć, że brak mu waleczności, gorzej jednak ze skutecznością. Wydaje się, że właśnie on ma większe szanse na występ w podstawowym składzie w meczu z Bractwem Polonia Bydgoszcz.
Punkt uciekł także Tomaszowi Jędrzejakowi, który w biegu nominowanym jechał przed Jagusiem. Filigranowy torunianin wykorzystał błąd rywala. Trzeba jednak przyznać, że trochę szczęścia mieli i zawodnicy Włókniarza. Podwójne zwycięstwo odnieśli po wykluczeniu Jagusia za dotknięcie taśmy.
Bieg po biegu:
1. Jonsson, Pietrzyk, Jędrzejak, Kowalik 3:3
2. Sullivan, Rickardsson, Bajerski, Ferjan 3:3 (6:6)
3. Chrzanowski, Jaguś, Walasek, Czerwiński 1:5 (7:11)
4. Sullivan, Jonsson, Kowalik, Ferjan (w/u) 3:3 (10:14)
5. Rickardsson, Walasek, Bajerski, Czerwiński 2:4 (12:14)
6. Pietrzyk, Jędrzejak, Chrzanowski, Jaguś 5:1 (17:19)
7. Kowalik, Jonsson, Walasek, Malecha 1:5 (18:24)
8. Rickardsson, Jędrzejak, Pietrzyk, Bajerski (w/u) 3:3 (21:27)
9. Jaguś, Sullivan, Jędrzejak, Chrzanowski 3:3 (24:30)
10. Walasek, Sullivan, Bajerski, Kowalik 5:1 (29:31)
11. Sullivan, Rickardsson, Chrzanowski (d), Malecha (w/t) 3:2
(32:33)
12. Pietrzyk, Jaguś, Jonsson, Ferjan 3:3 (35:36)
13. Bajerski, Ferjan, Malecha, Chrzanowski 3:3 (38:39)
14. Kowalik, Walasek, Jaguś, Jędrzejak 2:4 (40:43)
15. Jonsson, Rickardsson, Sullivan, Pietrzyk 1:5 (41:48).
Do zakończenia zasadniczej rundy pozostały jeszcze dwie kolejki spotkań. Włókniarz ma jeszcze przed sobą mecz (u siebie) z Bractwem Polonia (4 sierpnia) i wyjazdowy z Atlasem Wrocław. Na razie zajmuje ostatnią pozycję ze stratą jednego punktu do Unii Leszno i Polmosu Zielona Góra.
Unię czekają jeszcze pojedynki z Apatorem (wyjazd) i Polonią Piła (u siebie). Bardzo prawdopodobne, że leszczynianie powiększą więc swój dorobek o dwa punkty. Gorszy układ spotkań ma Polmos, który pojedzie u siebie z Atlasem i na wyjeździe z Bractwem Polonia. Jeśli uda się częstochowianom wygrać z zespołem Tomasza Golloba, a zielonogórzanie poniosą dwie porażki (zakładając zwycięstwo Unii z Polonią Piła), podopieczni trenera Czesława Czernickiego mogą jeszcze zająć w rundzie zasadniczej przedostatnie miejsce. Później, tak czy tak czeka ich sześć pojedynków play off z zespołami z dolnej połówki tabeli.
Autor artykułu: (su)