Archive for August, 2001

Pełen tornister jest wart kilkaset złotych: Droga szkoła

Friday, August 31st, 2001

Szkolne wydatki przekraczają możliwości wielu polskich rodzin. Coraz częściej się zdarza, że aby wyprawić dzieci do szkoły, rodzice zaciągają pożyczkę w pracy lub biorą bankowy kredyt.

- Komplet podręczników do I klasy szkoły podstawowej to wydatek 127,5 zł (,Wesoła szkoła”) lub 128,7 zł (,Ekoludek”). Żeby wyprawić dziecko do gimnazjum, trzeba wyciągnąć z portfela co najmniej 250 zł, a podręczniki do III klasy gimnazjalnej kosztują około 350 zł. A gdzie zeszyty i przybory szkolne? – zastanawiają się pracownice księgarni przy ul. Staromiejskiej w Katowicach.

Z myślą o rodzinach, których nie stać na jednorazowy wydatek kilkuset złotych na jedno dziecko, Bank Śląski uruchomił 22 sierpnia specjalny kredyt – ,Pożyczkę szkolną”, przyznawaną w wysokości od 500 do 5 tys. zł.

Uczniów z najuboższych i wielodzietnych rodzin starają się wesprzeć ośrodki pomocy społecznej. Dla wszystkich na pewno nie wystarczy, bo w tym roku pomoc społeczna ma mniej funduszy.

Chorzowski OPS przeznaczył na wyprawki szkolne 25 tys. zł. Średnio na jednego ucznia przypadło 25 zł. To zdecydowanie za mało, by kupić tornister, przybory szkolne, zeszyty, strój do wf i komplet podręczników. Rodzice musieli wybrać, co jest ich dzieciom najbardziej potrzebne i pójść na zakupy do wskazanego sklepu.

- Jeśli okaże się, że wydamy mniej pieniędzy na opał, będziemy mogli jeszcze komuś pomóc przyznając zasiłek np. na zakup podręczników. Na razie nie ma jednak o tym mowy – poinformowała ,DZ” Bożena Antończyk, dyrektor chorzowskiego OPS.

Przykładowe ceny
* róg obfitości 6,50 zł
* tornister 36,90 zł
* biały podkoszulek do wf 9,90 zł
* spodenki do wf 9,90 zł
* biała koszula z dł. rękawem 29,60 zł
* granatowy komplet dla dziewczynki 67,70 zł
* granatowy komplet dla chłopca 53,10 zł
* zeszyt 16-kartkowy 60 gr
* zeszyt 96-kartkowy 4,70 zł
* blok rysunkowy 1,40 zł
* papier kolorowy 1 zł
* farby plakatowe 6,60 zł
* kredki (12 kolorów) 2,70 zł
* mazaki (10 kolorów) 2,70 zł
* pióro na naboje 3,70 zł
* piórnik z wyposażeniem 24,20 zł
* piórnik bez wyposażenia 7,20 zł

Autor artykułu: MARIOLA MARKLOWSKA

Najpierw trzeba dać zarobić tym, których można opodatkować

Friday, August 31st, 2001

- System podatkowy państwa jest tak zdestabilizowany, że dymisje w Ministerstwie Finansów niewiele zmienią – uważa prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, twórca polskiego VAT-u.

Zdaniem Modzelewskiego, kierownictwo resortu już dawno straciło zdolność kierowania systemem podatkowym. Obecny kryzys budżetowy zaczął się już znacznie wcześniej, choć głośno się o tym nie mówiło. Spadek skuteczności systemu fiskalnego datuje się od 1999 roku. To, co dzieje się teraz, jest naturalną konsekwencją długiego procesu.

Modzelewski zauważa, że mimo wcześniejszych symptomów krachu, nie tylko rządzący są zaskoczeni sytuacją. Tak samo zaskoczona jest opozycja, która będzie tworzyła przyszły rząd. SLD otwarcie przyznaje, że nie ma jasnej koncepcji ratowania finansów państwa.

- Mamy do czynienia z kompletnym paraliżem koncepcyjnym. Na pytanie: co robić? – nikt nie potrafi dać konkretnej odpowiedzi. Nie ma żadnego sensownego wyjścia z tej sytuacji – twierdzi Modzelewski.

Według byłego wiceministra, państwo które bankrutuje przestaje pełnić swoje funkcje. Tymczasem powinno mieć ono finansowe zaplecze, by zapłacić tym, którzy pracują. Jeśli jednak rządzący nie znajdą środków na pełnienie funkcji organizatorskiej, to każda próba rozwiązania kryzysu będzie wariantem drakońskim. Oto przykład:

- Żeby dać zarobić polskim przedsiębiorcom, trzeba będzie uderzyć w biznes importowy, przyblokować go. Czy władza zdecyduje się zaryzykować? Nie będzie miała innego wyjścia. Najpierw trzeba dać zarobić tym, których można realnie opodatkować. Jednak zaraz podniosą się głosy sprzeciwu. I tak będzie za każdym razem – mówi Modzelewski.

Autor artykułu: (ADW)

Wielka gra

Friday, August 31st, 2001

Kilkanaście minut przed godziną osiemnastą 43 tysiące gardeł odśpiewa jutro na Stadionie Śląskim Mazurka Dąbrowskiego.

Punktualnie o 17.45 rozpocznie się tam mecz piłkarskich reprezentacji Polski i Norwegii. Być może najważniejszy mecz biało-czerwonych w ostatnich piętnastu latach. Od 1986 roku nasza reprezentacja nigdy nie była tak blisko finałów mistrzostw świata. Na trzy kolejki przed zakończeniem eliminacji do finałów MŚ, polska drużyna narodowa ma 5 punktów przewagi w tabeli grupy 5 nad Białorusią i 7 nad Ukrainą. Do wywalczenia upragnionego awansu brakuje już tylko ,kropki nad i”. Wiedzą o tym doskonale kibice, którzy na pniu wykupili 43 tysiące wejściówek na Stadion Śląski. Dzisiaj bilety na sobotni mecz można kupić wyłącznie u ,koników”. Oczywiście z odpowiednim przebiciem.

Katowiccy policjanci już od dawna wiedzieli, że 1 września nie ma mowy o wolnej sobocie. Wokół stadionu i na trasach dojazdowych czuwać będzie 2.500 funkcjonariuszy. Na samym obiekcie znajdować się będzie 1.500 ochroniarzy.

Chorzowski gigant – stadion mieszczący ponad dwa razy więcej widzów niż jakikolwiek inny w kraju – będzie w sobotę dwukolorowy: biało-czerwony. Na trybunach zasiądzie co najwyżej 200 kibiców znad fiordów, Norwegia straciła już praktycznie szansę na awans do finałów MŚ.

Norwescy piłkarze przylecieli do Polski wczoraj w południe.

Autor artykułu: MACIEJ MUZYCZUK

Odra na dnie

Wednesday, August 29th, 2001

(BYTOM, TARNOWSKIE GÓRY) Piłkarze Odry Miasteczko Śląskie i Gwarka Tarnowskie Góry zamykają tabelę klasy okręgowej. Tarnogórzanie przegrali wszystko, co było dotąd do przegrania. Odra zdobyła zaledwie punkt w trzech meczach i straciła aż 11 bramek. W obu klubach odezwał się pierwszy dzwonek alarmowy.

Trener Odry Bogusław Cygan nie wpada w panikę, mimo że jego zespół zajmuje przedostatnie miejsce i w trzech meczach zdobył zaledwie jedną bramkę. Piłkarze z Miasteczka osiągają na razie dość dziwne wyniki. Potrafili zremisować z Andaluzją w Kamieniu 0:0, by zaraz potem dać się rozgromić u siebie 0:4 Budowlanym Bytom, beniaminkowi okręgówki. Wcześniej ponieśli jeszcze większą klęskę. W Rydułtowach przegrali z Naprzodem 0:6 na inaugurację rozgrywek.

- To dopiero początek sezonu i myślę, że już niedługo nasze położenie polepszy się. Porażki mogę wytłumaczyć tym, że w meczach z Naprzodem i Budowlanymi za dużo błędów popełniliśmy w obronie. Był to tak zwany radosny futbol, z którym trzeba skończyć. Już za trzy dni, w spotkaniu z Sośnicą Gliwice, będzie lepiej. Za bardzo zapędzaliśmy się do przodu i przeciwnicy bezlitośnie nas karcili. Stąd wzięły się wysokie porażki. Mamy dobry zespół, choć bardzo źle zaczęliśmy rozgrywki. Naszym celem jest miejsce w środku tabeli – mówi trener Cygan.

Z Miasteczka Śląskiego odeszli przed tym sezonem Jacek i Tomasz Wacowie i Rafał Lasyk. Wciąż niedysponowany jest czołowy do niedawna strzelec Odry Mirosław Wojtas, który w tym sezonie nie spędził na boisku ani minuty (kontuzja pachwiny).

Jeszcze większe kłopoty kadrowe ma Gwarek Tarnowskie Góry, o czym pisaliśmy przed tygodniem. Nic się nie zmieniło. Gwarek nadal przegrywa, ostatnio 0:1 z Czarnymi Bytom w Tarnowskich Górach. Tarnogórzanie są nadal bez punktu i zajmują ostatnie miejsce w tabeli. W sobotę zmierzą się z Naprzodem Rydułtowy, który jest zdecydowanym faworytem meczu.

Najciekawszy mecz czwartej kolejki odbędzie się w Bytomiu. Czarni Bytom sprawdzą formę lidera, Przyszłości Ciochowice. Po zwycięstwie w Tarnowskich Górach bytomianie wierzą, że mimo ogromnych kłopotów finansowych, można utrzymać się w okręgówce.

- I taki jest nasz cel, choć nie można dać gwarancji, że pieniędzy wystarczy nam do końca sezonu – mówi Zygfryd Nielipiński, szef klubu.

Autor artykułu: ANDRZEJ MADEJCZK

Huczne urodziny

Wednesday, August 29th, 2001

Bardzo hucznie swoją trzecią rocznicę istnienia w Rybniku obchodził hipermarket Real. W niedzielę odbył się z tej okazji wielki festyn. Najwięcej emocji wzbudzili polscy Indianie, którzy przyjechali z Torunia, Sztumu i Katowic, żeby zaprezentować piękne stroje i barwny folklor.

Piękna pogoda sprawiła, że niedzielny festyn cieszył się ogromnym zainteresowaniem mieszkańców Rybnika i okolic. Już z daleka słychać było muzykę oraz głosy Hanny Pawlas i Andrzeja Bizonia (mistera Polski), którzy prowadzili całą imprezę. Zarówno dzieci, jak i dorośli z zapartym tchem obserwowali polskich Indian, którzy rozbili swoje namioty w pobliżu sceny. Przebrali się w bajecznie kolorowe stroje i pomimo upału rozpoczęli egzotyczne tańce. W przerwach opowiadali o historii i kulturze Indian, zachęcali również do rozmów i robienia wspólnych pamiątkowych fotografii.

Przez całe popołudnie odbywały się konkursy z nagrodami dla dzieci i dorosłych. Każdy, kto chciał, mógł spróbować swoich sił w ujeżdżaniu… byka. Tyle tylko, że byk nie był prawdziwy. Ale jazda na jego grzebiecie sprawiała wiele radości zarówno jeźdźcom, jak i obserwatorom. Wylosowana została też główna urodzinowa nagroda, czyli weekend w górach. Na scenie zaprezentowała się sympatyczna Alicja Janosz, laureatka telewizyjnej “Szansy na sukces”. Dziewczynka żywiołowo zaśpiewała piosenki z reperetuaru Kayah. Gwiazdą wieczoru był zespół Zdobywcy Pewnych Oscarów.

Żywiej zabiły serca miłośników żużla, gdy pod scenę na swych wspaniałych maszynach podjechali Mariusz Węgrzyk i Adam Pawliczek, zawodnicy Rybnickiego Klubu Motorowego. Żużlowcy zaprosili wszystkich na najbliższe zawody. Męskiej części publiczności bardzo spodobał się natomiast pokaz mody inspirowanej kulturą indiańską. Piękne modelki z wdziękiem prezentowały skąpe stroje.

Autor artykułu: (KM)

Taniec ponad teatr

Wednesday, August 29th, 2001

Rozmowa z Katarzyną Dziewior, radzionkowianką, tancerką Zespołu Pieśni i Tańca “Śląsk”

- W sobotę rozpoczęłaś pracę w Zespole Pieśni i Tańca “Śląsk”. Jak to się stało, że będziesz tańczyć z tak znakomitymi artystami?
- W marcu robiłam dyplom, kończący naukę w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Baletowej w Bytomiu. Na popisy sceniczne jak zwykle zaproszeni zostali dyrektorzy różnych teatrów i zespołów. Między innymi pojawili się ludzie ze “Śląska”. Szczęście uśmiechnęło się do mnie i moich dwóch kolegów. Artyści zaprosili nas na spotkanie a potem na lekcję pokazową. Pracuję od 25 sierpnia.
Dla nowych osób odbywają się specjalne zajęcia popołudniowe. Świeżo upieczeni tancerze muszą przecież poznać cały repertuar zespołu. Czeka mnie więc sporo pracy. Dlatego na jakiś czas zamieszkam w Koszęcinie.

- Wiem, że otrzymałaś też propozycję pracy w Niemczech ale z niej nie skorzystałaś. Dlaczego?
- W zeszłym roku byłam razem z klasą w Niemczech. Dyrektor jednej z niemieckich szkół zaproponował mi pracę w charakterze pedagoga. Miałam uczyć dzieci tańca i śpiewu. Nie zastanawiałam się, bo zdecydowanie wolę pracować w Polsce.

- Co robisz, kiedy nie tańczysz?
- Bardzo lubię grać i śpiewać. Przez dwa lata uczyłam się nawet gry na pianinie. Zrezygnowałam, bo nuty mnie znudziły. Na gitarze nauczyłam się grać sama. Od niedawna gram na flecie irlandzkim. Interesują się też japońską sztuką rysunku i animacji. Poza tym uwielbiam poezję śpiewaną. Brałam też udział w ogólnopolskich konkursach recytatorskich. Nawet zdobyłam kilka wyróżnień.

- Czy taniec w zespole jest tym, o czym marzyłaś?

- Do matury byłam przekonana, że swoją przyszłość chcę związać z teatrem. Bardzo chciałam studiować w Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie. Przygotowywałam się do egzaminów, kiedy dyrektor zespołu złożył mi atrakcyjną ofertę. Taniec z koszęcińskim zespołem na próbę. Trzy dni w zespole wystarczyły, bym przekonała się, że taniec jest właśnie tym o czym zawsze marzyłam.

- A co na to wszystko twoi rodzice?
- Cieszą się, że będą mieć córkę blisko siebie. Koszęcin jest bliżej niż Kraków.

Autor artykułu: ANNA WYRWOŁ

Nareszcie wygrali

Tuesday, August 28th, 2001

(SIEWIERZ) Ponad czternaście miesięcy czekali kibice siewierskiej Przemszy na ligowe zwycięstwo swojego zespołu. W niedzielę podopieczni Artura Minkiny pokonali na własnym boisko 4:1 RKS Grodziec, opuszczając ostatnie miejsce w tabeli.

Mając po dwóch kolejkach zerowy dorobek punktowy, drużyny z Grodźca i Siewierza rozpoczęły spotkanie bardzo ostrożnie, czekając na błędy rywali. Pierwsi popełnili go grodźczanie.

W 15 min. Sebastian Kania podał piłkę do własnego bramkarza. Ten jednak nie zdołał jej opanować i wślizgiem wybił ją poza boisko. Rzut rożny wykonywał Artur Minkina. Dokładne dośrodkowanie trafiło do Damiana Korczewskiego, który głową skierował futbolówkę do bramki.

Gospodarze prowadzeniem cieszyli się do 26 min. Piłkę w środku boiska przejął wówczas Rafał Gutowski, decydując się na solowy rajd. Zakończył on akcję silnym strzałem w “długi” róg, po którym Michał Kowalski musiał wyjmować piłkę z siatki. Siewierzanie zrewanżowali się uderzeniami Tomasza Nowaka i Przemysława Szczygła, ale na posterunku był Marcin Kapral.

Tuż przed przerwą Grzegorz Wójcik zagrał piłkę wprost pod nogi Tomasza Nowaka. Ten szybko podał do Artura Minkiny, który mając przed sobą jedynie Marcina Kaprala wpisał się na listę strzelców.

Na początku drugiej połowy meczu grodźczanie ruszyli do odrabiania strat. W 51 min.. po mocnym dośrodkowaniu Łukasza Frańczaka wybijający futbolówkę Dominik Barczyk skierował ją tuż obok słupka własnej bramki. Osiem minut później, po strzale Marcina Wojciechowskiego z narożnika pola karnego piłka “ostemplowała” słupek siewierskiej bramki. Rykoszet padł jednak łupem Michała Kowalskiego.

Po kwadransie napór gości zelżał. W 64 min. rzut wolny z 18 m wykonywał Artur Minkina. Silnie uderzona futbolówka minęła mur zawodników RKS Grodziec oraz interweniującego Marcina Kaprala i wylądowała w “okienku” bramki.
Dwie minuty później siewierzanie stracili zawodnika. Po faulu na Łukaszu Frańczaku drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę ujrzał Damian Korczewski. Mimo osłabienia gospodarze nie rezygnowali z kolejnych goli. W 69 min. silny strzał z dystansu Artura Minkiny z trudem sparował Marcin Kapral. Chwilę później, po dokładnym dośrodkowaniu z rzutu wolnego Tomasz Nowak z 7 m posłał piłkę głową obok słupka pustej bramki. Podopieczni Marka Kocota odpowiedzieli pudłem Sebastiana Guchodzińskiego z 6 m.
Losy pojedynku zostały przypieczętowane w 84 min. Tomasz Nowak otrzymał prostopadłe podanie od Artura Minkiny i znalazł się w sytuacji sam na sam z Marcinem Kapralem. Strzał siewierzanina z kilkunastu metrów trafił wprawdzie w “krótki” słupek, jednak dobitka wylądowała już w siatce.

Pięć minut później wynik meczu mógł jeszcze podwyższyć Roman Cichoń, ale dwukrotnie przegrywał pojedynki z golkiperem RKS Grodziec. Goście w końcówce meczu odpowiedzieli dwoma kąśliwymi strzałami z rzutów wolnych. Sebastian Kania trafił jednak w mur, a Łukasz Krukowski posłał futbolówkę nad poprzeczką.

Autor artykułu: (wow)

Znikający punkt

Tuesday, August 28th, 2001

(BĘDZIN, CZELADŹ, ZAWIERCIE) Zamknięty został czeladzki Punkt Poradnictwa i Informacji dla Poszukujących Pracy, działający przy biurze NSZZ Solidarność. Powodem było wygaśnięcie umowy stażowej pracownika obsługującego związkowy “pośredniak”, który powstał w ramach amerykańskiego programu aktywizacji zawodowej.

Dzięki środkom pomocowym w ubiegłym roku powstały trzy punkty poradnictwa i informacji dla poszukujących pracy. Dwa z nich zlokalizowano w naszym regionie: w Czeladzi i w Zawierciu. Nie tylko zbierały one oferty pracy, ale również organizowały bezpłatne kursy zawodowe, porady z zakresu prawa pracy, pomagały pisać listy motywacyjne oraz życiorysy. Teraz czeladzcy bezrobotni nie będą mogli korzystać z darmowej pomocy.

- Pracownik biura był zatrudniony na umowę absolwencką, którą przedłużano trzykrotnie. Na więcej nie pozwalają przepisy – wyjaśnia Zdzisław Banaś, członek Zarządu Powiatu Będzińskiego odpowiadający za walkę z bezrobociem i aktywizację zawodową. – Związek założył stowarzyszenie, które ma zajmować się pośrednictwem pracy i wystąpił o środki do Krajowego Urzędu Pracy. Samorząd powiatowy poparł ten wniosek.

- Przez rok mogliśmy dowiedzieć się wszystkiego na miejscu, a teraz znowu trzeba będzie jeździć do Będzina, a bilet przecież kosztuje – mówi Krystyna Wojtczak, bezskutecznie poszukująca pracy od czterech lat. ? Zamiast dużo mówić o bezrobociu, władze powinny przynajmniej nie utrudniać nam życia.

Aby ułatwić poszukującym pracy, dostęp do ofert zatrudnienia i szkoleń będzińska Powiatowa Rada Zatrudniania zaproponowała utworzenie filii “pośredniaka” w każdej gminie. Na przeszkodzie realizacji tego projektu mogą stanąć jednak pieniądze.

- Każdy taki punkt powinien mieć dostęp do bazy komputerowej. Umożliwi to rejestrację i weryfikację bezrobotnych. Tym samym nie będą one tylko udzielać dobrych rad – dodaje Zdzisław Banaś. – Wystąpiliśmy do gmin z prośbą o pomoc w sfinansowaniu całego przedsięwzięcia.

- Wszystkie samorządy są zainteresowane zmniejszeniem bezrobocia, ale w skąpych gminnych budżetach trudno będzie znaleźć środki na dodatkowe wydatki – mówi Marian Kozieł, wójt Psar. – Jeżeli będę musiał wybierać między utrzymaniem brygady roboczej wykonującej prace remontowo-budowlane, a utworzeniem filii pośredniaka, to wybiorę brygadę. Dzięki niej ludzie mają zatrudnienie, a gmina mniej płaci za remonty szkół i dróg.

Nie jest zagrożony na razie byt związkowego punktu konsultacyjnego w Zawierciu, który po prostu nie zatrudnia żadnej osoby. Jego obsługę zapewniają pracownicy miejscowej delegatury “Solidarności”. Od grudnia ubiegłego roku z pomocy zawierciańskiego “pośredniaka” skorzystało 900 osób.

- Największą grupę stanowiło 130 kobiet zwolnionych z likwidowanego “Zawteksu”. Interesowały je najbardziej możliwość uzyskania świadczeń przedemerytalnych oraz zdobycia pracy w celu uzupełnienia brakującego okresu zatrudnienia ? mówi Małgorzata Benc, kierowniczka zawierciańskiego “pośredniaka”. – Wśród bezrobotnych w wieku powyżej 35 lat można zauważyć stan apatii i rozgoryczenia. W większości są oni nastawieni roszczeniowo i wyczekująco. Trzeba im poświęcić szczególnie wiele uwagi.
W szkoleniach z zakresu aktywizacji zawodowej zorganizowanych przez związkowy pośredniak wzięła udział setka bezrobotnych. Pracę udało się zdobyć sześciu z nich.

- To i tak sukces, jeżeli weźmiemy pod uwagę, że stopa bezrobocia w powiecie zawierciańskim przekroczyła 20 proc. i praktycznie nie powstają nowe miejsca pracy, a my w odróżnieniu od Powiatowego Urzędu Pracy nie mamy możliwości dotowania nowych stanowisk pracy – dodaje Małgorzta Benc.
Co tydzień do związkowego pośredniaka przychodzi kolejnych kilkanaście osób. Część z nich to “stali bywalcy” szukający ofert pracy w prasie i Internecie. Dla bezrobotnych luksusem staje się bowiem nawet kupienie gazety.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK

Śmierć lubi brawurę

Tuesday, August 28th, 2001

(BĘDZIN – ZAWIERCIE) Sezon letni sprzyja brawurze na drodze. Szczególnie ludzie młodzi, często będący pod wpływem alkoholu, nie przestrzegają zasad bezpieczeństwa. Zastrzeżenia policjantów budzi także stan techniczny pojazdów.

Do tragicznego wypadku doszło w niedzielę około godz. 13 w Strzemieszycach. Kierujący “maluchem” zjechał na przeciwległy pas jezdni i zderzył się czołowo z autobusem prywatnego przewoźnika. Fiat został zniszczony doszczętnie. 23-letni kierowca oraz jego dwaj pasażerowie, 23 i 26 lat, zginęli na miejscu. Trzeci pasażer w stanie krytycznym przebywa w szpitalu w Sosnowcu.

- To najtragiczniejszy wypadek w tym roku. Okres wakacyjny sprzyja wypadkom z udziałem młodych ludzi. Często zdarza się, że młodzi jeżdżą samochodami niesprawnymi technicznie. Auta kupują na złomowisku, remontują własnym sumptem i korzystają z nich w czasie wakacji. 20-latek był m.in. sprawcą wypadku, do którego doszło przy ul. Konopnickiej latem tego roku. Zderzyły się wówczas cztery samochody osobowe i kilka osób odniosło obrażenia. Młodzi kierowcy często są także pod wpływem alkoholu – tłumaczy aspirant Piotr Staszczyszyn z sekcji ruchu drogowego KMP w Dąbrowie Górniczej.

Na terenie gmin powiatu zawierciańskiego w prawie 20 procentach wypadków biorą udział ludzie młodzi, w wieku od 18 do 24 lat. Tydzień temu w jednej z gmin powiatu czterech młodych mężczyzn uderzyło samochodem w ogrodzenie prywatnej posesji i zniszczyło je. Mężczyźni następnie wysiedli z samochodu, odkręcili tablice rejestracyjne i zwyczajnie uciekli, pozostawiając pojazd. Samochód prawdopodobnie został wcześniej skradziony.

- Młodzi ludzie często jeżdżą pod wpływem alkoholu. Zwłaszcza w pobliżu dyskotek i miejsc nocnych zabaw. W czasie ubiegłego weekendu zatrzymaliśmy na terenie powiatu zawierciańskiego 10 kierowców prowadzących pojazdy po pijanemu. Połowa zatrzymanych nie ukończyła 30. roku życia – komentuje podinspektor Stefan Szczechla, naczelnik sekcji ruchu drogowego KPP w Zawierciu.

Na drogach powiatu będzińskiego doszło w tym roku do 40 wypadków, w których winowajcami były osoby w wieku od 18 do 24 roku życia. W takich wypadkach 8 osób poniosło śmierć, w tym 3 pieszych. Najczęściej do takich wypadków dochodzi na trasie nr 1 , na drodze nr 78 oraz w centrum Będzina. Ostatnio na drodze nr 78 w Łysej Górze, w gminie Siewierz, zginął 20-latek. Został przejechany, bo leżał na jezdni zamroczony alkoholem. Wraz z kolegami przebywał na pobliskim polu namiotowym na wakacjach.

- W przypadku młodych kierowców zdecydowanie najczęstszą przyczyną wypadków jest brawura: nadmierna prędkość i nie ustąpienie pierwszeństwa przejazdu – stwierdza komisarz Dariusz Nowak, zastępca naczelnika sekcji ruchu drogowego KPP w Będzinie.

W Sosnowcu w tym roku młodzi ludzie i nieletni byli sprawcami 24 wypadków drogowych. Po jednym z koncertów muzycznych ruchliwą drogę nr 1 próbował przejść kompletnie pijany 20-latek, trafił do szpitala z poważnymi obrażeniami ciała. Inny młody człowiek zginął, bo nie zapanował nad pojazdem na łuku drogi. Jechał z nadmierną prędkością, trzy miesiące wcześniej otrzymał prawo jazdy.

Autor artykułu: Agnieszka ZieliŃska

Dzień rodzin gliwickich

Monday, August 27th, 2001

Już po raz trzeci gliwiczanie spotkają się na wspólnej zabawie towarzyszącej “Dniu Rodzin Gliwickich”. Wykonawcy są na tyle różnorodni, że coś dla siebie znajdzie zapewne każdy. W finale zobaczymy natomiast pokaz sztucznych ogni.

Impreza odbędzie się w sobotę 8 września na placu Krakowskim. Przez dwie godziny, od godz. 15. będzie się można wyszaleć podczas zabaw sportowo-rekreacyjnych, po czym na scenie wystąpią gliwickie zespoły taneczno-wokalne.

Od godz. 17.30 do 18.30 grać będzie zespół “Chrząszcze”. Miłośnicy serialu “Miodowe lata” będą się natomiast musieli spieszyć, by zobaczyć gwiazdę tego serialu, Cezarego Żaka. Wystąpi on wprawdzie dwukrotnie, ale za każdym razem po piętnaście minut. Przeboje Elvisa Presleya wykona zespół, który przybrał nazwę od imienia króla rock and rolla. Po kolejnym spotkaniu z Cezarym Żakiem planowany jest koncert zespołu “Myslovitz” (początek godz. 20).

Wśród dodatkowych atrakcji: konkursy dla publiczności, pokaz cyklotrialu, flatlandu i skateboardingu, malowanie graffiti i wesołe miasteczko.

Organizatorem tej cyklicznej imprezy jest komisja ds. rodziny Urzędu Miasta. Wstęp – wolny.

Autor artykułu: (jh)