Archive for September, 2001

Ruch Chorzów – Pogoń Szczecin 3:0

Tuesday, September 25th, 2001

Ponad 16 lat czekali kibice w Chorzowie na zwycięstwo swoich ulubieńców nad Pogonią. Sobotnia wygrana, nie dość że była efektowna, to jeszcze przybliżyła “niebieskich” do awansu do grupy mistrzowskiej

To był nasz najlepszy mecz w tym sezonie. Wreszcie wyszliśmy z dołka i wszyscy czujemy się coraz silniejsi patrząc w przyszłość z dużym optymizmem – powiedział lider drużyny Ruchu Łukasz Surma i trudno nie zgodzić się z jego słowami. Wprawdzie sobotnie spotkanie nie było może zbyt widowiskowe, ale chorzowianie tak dobrze zabezpieczyli dostęp do własnej bramki, że goście nie przeprowadzili praktycznie żadnej składnej akcji, a sami wyprowadzali zabójcze kontry.

“Niebiescy” już w 5 min. mogli objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Damiana Gorawskiego Jerzy Podbrożny zagrał piłkę wślizgiem wprost pod nogi stojącego przed bramkarzem Mariusza Śrutwy. Najlepszy snajper gospodarzy chyba nie spodziewał się takiego prezentu, gdyż strzelił wprost w nogi Sławomira Olszewskiego. “SuperMario” kwadrans później w pełni zrehabilitował się jednak za niewykorzystanie tej okazji, wykazując się znakomitym instynktem strzeleckim. Po centrze z rogu Mamii Jikii w polu karnym Pogoni powstało spore zamieszanie. Do zbyt krótko wybitej przez obrońców piłki doskoczył Bartłomiej Jamróz i uderzył ją z pół obrotu na bramkę. Olszewski zdołał sparować ten strzał, lecz nadbiegający Śrutwa znalazł się dokładnie tam gdzie powinien i z najbliższej odległości skierował piłkę do siatki.

Szczecinianie starali się odrobić straty. Podopieczni Mariusza Kurasa przejęli inicjatywę, ale niewiele z tego wynikało. Gościom na mokrym boisku brakowało dokładności, a dośrodkowania kierowane do niezbyt wysokich napastników bez trudu padały łupem obrońców i bramkarza “niebieskich”. Dość powiedzieć, że Pogoń w I połowie nie oddała na bramkę Marka Matuszka ani jednego celnego strzału. – Ruch się cofnął, a my nie potrafiliśmy stworzyć sobie żadnej sytuacji strzeleckiej. Chorzowianie czyhali na okazje do kontry, bardzo często osiągając w tych atakach przewagę liczebną pod naszą bramką – stwierdził zdegustowany postawą kolegów stoper gości Kazimierz Węgrzyn.

Właśnie po takim szybkim kontrataku padła w 37 min. druga bramka dla chorzowian. Wywalczona przez Jamroza piłka wędrowała jak po sznurku między nogami Surmy i Marka Szyndrowskiego, by w końcu trafić do Śrutwy, który strzelając precyzyjnie w długi róg (futbolówka odbiła się jeszcze od słupka) nie dał żadnych szans Olszewskiemu. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli podwyższyć wynik, ale Gorawski przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem “portowców”. – Najważniejsze, że drużyna się przełamała. Przez ostatnie dwa tygodnie trenowaliśmy bardzo solidnie i to było widać na boisku. Mnie brakowało dzisiaj skuteczności, ale może uda mi się strzelić gola za tydzień w Warszawie – powiedział Damian Gorawski.

Po zmianie stron Pogoń osiągnęła optyczną przewagę. W 48 min. goście oddali na bramkę Ruchu pierwszy celny strzał autorstwa Bartosza Ławy, ale najbliższy zdobycia gola dla szczecinian był wychowanek “niebieskich” Dariusz Gęsior. Najpierw po błędzie Szyndrowskiego wicemistrz olimpijski z Barcelony strzelił z 8 m wprost w ręce Matuszka, a na kwadrans przed końcem meczu popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, po którym piłka trafiła w poprzeczkę. – Przespaliśmy I połowę. II odsłona była już w naszym wykonaniu trochę lepsza, ale brakowało skuteczności. Może gdyby udało mi się zdobyć kontaktową bramkę, to byłaby szansa na remis. Niestety tym razem wyjeżdżamy z Chorzowa bez punktów – stwierdził Dariusz Gęsior.
Gospodarze w tej odsłonie grali bardzo uważnie w obronie, a pod koniec wyprowadzili kilka groźnych kontr. Strzał Surmy z dystansu obronił jednak Olszewski, który chwilę później wygrał kolejny pojedynek sam na sam z Gorawskim. Patent na bramkarza Pogoni miał w sobotę tylko Śrutwa, który już w doliczonym czasie gry uderzeniem zza linii pola karnego po raz trzeci tego dnia zmusił go do kapitulacji. Był to 93. gol tego piłkarza w ekstraklasie. – Mogliśmy wygrać dziś zdecydowanie wyżej, ale już nie narzekajmy, bo przecież jeszcze niedawno trudno nam było w lidze nawet remisować – podsumował sobotnie spotkanie Bartłomiej Jamróz.

***

Mariusz Kuras (trener Pogoni):

- Gratuluję Ruchowi zwycięstwa, choć moim zdaniem było ono zbyt wysokie. W II połowie praktycznie cały czas byliśmy przy piłce, ale – poza sytuacjami Gęsiora – nic z tego nie wynikało. W futbolu jednak punktów nie przyznaje się za posiadanie piłki czy wrażenia artystyczne, ale za bramki.

Bogusław Pietrzak (trener Ruchu):
- Brawo zespół. Dwie wygrane z rzędu to już coś. Powoli opuszczamy dołek, w jakim się znaleźliśmy. Zgadzam się z przedmówcą, że w futbolu liczą się tylko gole. Konsekwentnie realizowaliśmy założoną taktykę i cieszę się, że doprowadziło to do takiego zwycięstwa.

Autor artykułu: JACEK SROKA

Najmniejsi mają szansę

Tuesday, September 25th, 2001

Pojawiła się szansa, że straty powodziowe będą mogły usunąć także najmniejsze firmy, które nie spełniają kryteriów ubiegania się o wsparcie z dostępnych dotychczas źródeł. Polsko-Amerykańska Fundacja Wolności zdecydowała się bowiem refundować 15-procentowe odsetki bankowe na udzielane tym firmom pożyczki.

Mieszkańcom Śląska i Małopolski udzielać ich będzie bielskie przedstawicielstwo Funduszu Mikro. Przeznacza na to 1 mln zł, a o przyznaniu wsparcia decydować będą podczas wizji lokalnej pracownicy funduszu, nie ma więc konieczności gromadzenia żadnej dokumentacji.

Pożyczka nie może przekraczać 8 tys. zł, karencja w jej spłacie zależy od kwoty i wynosi od 4 do 8 miesięcy. Termin składania wniosków mija 31 października.

Autor artykułu: (net)

Wybory w naszym regionie kosztować będą ponad 10 milionów zł

Sunday, September 23rd, 2001

Dziś, od godziny 6 do 20, w 2671 obwodach wyborczych województwa śląskiego wybieramy nowy parlament. Od tego, na kogo postawimy, kogo obdarzymy zaufaniem, zależeć będzie los kraju przez najbliższe cztery lata.

W piątek, do późnych godzin nocnych, przed obowiązującą od północy ciszą wyborczą, trwała wielka wojna plakatowa komitetów. Zgiełk i tumult dobiegający z megafonów kandydatów ucichł dopiero wieczorem.

W komisjach wyborczych naszego regionu pracować będzie ponad 25 tysięcy osób. Zdecydowana większość z nich zgłoszona została przez same komitety wyborcze. Wbrew zapowiedziom, większość to nie bezrobotni, ale zaufani poszczególnych partii. Zarobią po 136 złotych i 30 groszy. Pieniądze te dostaną w całości, bowiem diety zwolnione są z opodatkowania. W niektórych komisjach nad prawidłowością głosowania czuwać będą również mężowie zaufania – desygnować ich mogą te komitety, których przedstawiciele nie zmieścili się w komisjach wyborczych.

Koszt wyborów w regionie będzie bardzo duży – same diety członków komisji to ponad 3,3 miliona złotych. Łącznie z drukiem kart do głosowania (3,726 mln zł), wynajęciem pomieszczeń, materiałami biurowymi i telefonami, tylko w województwie śląskim, dzisiejsza elekcja kosztować nas będzie ponad 10 milionów złotych

Dziś każdy, kto będzie chciał oddać głos, dostanie dwie karty – jedną białą (w rzeczywistości będzie to kilka kartek), drugą żółtą. Na pierwszej z nich zaznaczyć możemy krzyżykiem po lewej stronie tylko jedno nazwisko kandydata. W ten sposób oddamy głos na partię polityczną oraz na wybraną przez siebie osobę. Na karcie żółtej z kolei, gdzie umieszczeni będą kandydaci do Senatu, zakreślić możemy maksymalnie dwa nazwiska, a w katowickim okręgu wyborczym aż trzy. W sumie wybierzemy w województwie śląskim 57 posłów i 13 senatorów.

Czy ilość przejdzie w jakość? Przekonamy się już wkrótce.

Autor artykułu: WITOLD PUSTUŁKA

“Kapelusz” zaprasza: Nagrodzone kwiaty

Saturday, September 22nd, 2001

Przepiękne kwiaty, bukiety i aranżacje florystyczne można oglądać w hali “Kapelusz” w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku. Atrakcją wystawy są też odbywające się pokazy układania kwiatów. Wczoraj “Jesienną Wystawę Kwiatów i Sztuki Florystycznej” uroczyście otworzył wojewoda śląski Wilibald Winkler.

Tegorocznej wystawie towarzyszył konkurs na najpiękniejszą wiązankę kwiatową. O konkursowe laury zmagało się kilkunastu florystów z całego kraju. Układali cztery kompozycje tematyczne: jesienny kosz, romantyczną wiązankę ślubną, stolik dla dwojga, aranżację jednego kwiatu.

Pierwsze miejsce i bilet lotniczy na największe targi kwiatowe do Amsterdamu, ufundowany przez redakcję kwartalnika “Bukiety”, zdobyła znana florystka Urszula Glosser-Zaborowska z Warszawy, drugie miejsce i puchar WPKiW – Joanna Małek z Bielska-Białej; trzecie miejsce i puchar Katedry Roślin Ozdobnych warszawskiej SGGW zostało przyznane Ilonie Szołtysek z Paniówek. Wszystkie nagrodzone kompozycje można oczywiście oglądać na wystawie. Są tam też ciekawe aranżacje bożonarodzeniowe, aranżacje ślubne połączono z ekspozycją strojów ślubnych. Sporo mówi się też na tegorocznej wystawie o florystycznej modzie. I tak na tegoroczną jesień lansowany jest trend “Krajobraz” – obraz spalonej słońcem ziemi i suchych traw, na zimę – trend “Przepych Bizancjum”, czyli ekskluzywne rośliny w pełnej gamie barw.

Wystawa będzie czynna do poniedziałku włącznie w godz. 9-19; pokazy układania kwiatów zaplanowano na dzisiaj (22 września) i jutro w dwóch dwugodzinnych cyklach: w godz. 13-15 i 15-17.

Autor artykułu: (bf)

Budapeszt 1956 roku przypomniano na wystawie w Katowicach

Saturday, September 22nd, 2001

“Solidarność z polskim narodem” – to jeden z transparentów, jakie niosą węgierscy studenci. Jest październik 1956 roku. Uliczne manifestacje w Budapeszcie są propolskie, widzimy to dziś na dokumentalnych fotografiach.

- Iskra do węgierskiej rewolucji była z Polski. To na wieść o odwilży węgierscy studenci oraz ich polscy przyjaciele zebrali się w Budapeszcie pod pomnikiem wspólnego bohatera gen. Józefa Bema, a przemówił m.in. Zbigniew Herbert – przypomniał wczoraj w Katowicach Janos Tischler, wicedyrektor Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie, podczas wernisażu wystawy fotografii: “Budapeszt 1956. Węgrzy i Polacy – Twarze i losy”, otwartej w Górnośląskim Centrum Kultury.

Zdjęcia, pamiątki po wojskowym przywódcy rewolucji, którym był gen. Pal Maleter (m.in. drut, którym skrępowano mu ręce przed powieszeniem) są wstrząsające.

- Podczas tych tragicznych dni zginęło ponad 3 tys. Węgrów, a 16 tys. zostało rannych. Radzieckie źródła mówią o 1600 zabitych Rosjanach – powiedział konsul generalny Republiki Węgier w Krakowie Istvan Kovacs. – Orzeczono 500 kar śmierci wobec organizatorów powstania, połowę skazanych stracono. 200 tys. Węgrów wyemigrowało z kraju. Kiedy w latach 60. przyjechałem do Polski, okazało się, że tu pamięć o tragedii Węgrów była silniejsza niż w moim kraju.

O wielu gestach pomocy węgierskim powstańców przez polskich studentów, o przyjaźni młodzieży obu krajów mówił wojewoda śląski Wilibald Winkler.

Dyr. Janos Tischler odnalazł w Polskiej Kronice Filmowej z października 1956 roku zdjęcia tłumu Polaków przed stacją krwiodawstwa w Katowicach, gotowych nieść pomoc Węgrom. Gdy w czerwcu 1958 roku stracono przywódców węgierskiej rewolucji, w Katowicach właśnie odbywał się mecz. Poinformowano o tym przez megafon i wszyscy kibice minutą ciszy uczcili pamięć pomordowanych.

- Odczytałem to ze sporządzonej przez SB notatki – mówił dyr. Tischler.

Wystawę (m.in. ze zbiorów Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie) przygotowały: Górnośląskie Centrum Kultury oraz Stowarzyszenie “Pokolenie”.

Autor artykułu: TERESA SEMIK

Młodzieżowy przedsiębiorca

Friday, September 21st, 2001

Dziś, o godz. 16, w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Zawierciu odbędzie się drugie spotkanie uczniów szkół średnich, pragnących uczestniczyć w programie “Młodzieżowe Miniprzedsiębiorstwo”, opracowanym przez Fundację Młodzieżowej Przedsiębiorczości.

- W programie może uczestniczyć 15 osób – mówi Anna Paruzel-Zając, pracownik Poradni Psychologiczno -Pedagogicznej – Ideą “Młodzieżowego Miniprzedsiębiorstwa” jest przygotowanie młodych ludzi do życia w warunkach gospodarki rynkowej, poprzez prowadzenie autentycznej działalności gospodarczej, z obiegiem gotówki włącznie.

Zaletą programu jest uczenie się poprzez działanie. Młodzież musi przejść przez kolejne etapy związane z założeniem spółki cywilnej: wybór Zarządu, kierowników działów, badania rynku, wytworzenie produktu i znalezienie nabywców. Na bieżąco będą musieli prowadzić księgowość, wypełniać PIT-y, poznają mechanizmy płacenia podatków i sposoby ich naliczania.

Udział w tym programie jest czasochłonny, dlatego mogą w nim wziąć udział osoby, które będą potrafiły pogodzić pracę w przedsiębiorstwie z nauką. Wypracowane przez młodzież zyski zostaną im zwrócone w formie nagrody rzeczowej lub przeznaczone na dofinansowanie wycieczki. Najlepsi zaprezentują swoje produkty na warszawskich targach. W Polsce powstanie w tym roku 9 podobnych grup, jedna z nich zostanie zakwalifikowana do ogólnoeuropejskiego finału. Zakończenie realizacji programu przewidywane jest na kwiecień.

- Udział w programie pozwoli się znaleźć młodzieży na polskim rynku pracy, da jej wiedzę o obrocie pieniędzmi i zakładaniu własnego przedsiębiorstwa – dodaje Anna Paruzel-Zając, opiekun ,Młodzieżowego Miniprzedsiębiorstwa”. – Należy jednak pamiętać, że przede wszystkim jest to ćwiczenie edukacyjne, nie wychodzi poza ramy szkoły, program ten jest zatwierdzony przez MEN i rekomendowany przez prezydenta RP.

Podczas pierwszego spotkania w zawierciańskim MOK- u udział w programie zadeklarowało 10 osób.

- Sądzę, że to dobry pomysł – stwierdziła Karolina Czajkowska, uczennica I LO. – Pozwoli spróbować swoich sił w pracy, rozwijać pomysły i umiejętności.

- To program dla ludzi aktywnych, dlatego chcę wziąć w nim udział. Nie lubię bezczynności – dodaje Przemek Pałucha, uczeń III LO. – Korzystając z ofert OHP pracowałem nieraz podczas wakacji, próbuję też zarabiać w inny sposób, np. przepisując znajomym prace na komputerze, pomagałem ponadto stworzyć stronę internetową mojej szkoły.

- Interesuje mnie ekonomia, marketing, może w przyszłości będę kontynuowała naukę w tym kierunku – mówi Kamila Barczyk z ZS im. H. Kołłątaja. – Tu będę mogła się sprawdzić, a także nauczyć pracy w grupie.

Podczas dzisiejszego spotkania zostanie wybrany Zarząd przedsiębiorstwa, kierownicy poszczególnych działów oraz przedyskutowane zostaną pomysły na produkt, którego wytwarzaniem i sprzedażą przez najbliższe miesiące zajmować się będzie firma. Do grupy może dołączyć jeszcze 5 osób z zawierciańskich szkół ponadgimnazjalnych, najlepiej uczniowie klas II i III.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Deszczowe zwycięstwo

Friday, September 21st, 2001

W strugach deszczu juniorzy zawierciańskiego Stadionu odnieśli w niedzielę pierwsze ligowe zwycięstwo na własnym boisku. Podopieczni Zbigniewa Sołtysika pokonali 4:0 zespół Górnika 09 Mysłowice.

Gospodarze od pierwszego gwizdka arbitra ruszyli do zdecydowanych ataków. W 10 min., po dośrodkowaniu Patryka Grima z rzutu rożnego, piłka trafiła do Pawła Flaka, ten posłał ją jednak głową obok słupka. Mysłowiczanie odpowiedzieli, zakończonym dośrodkowaniem, solowym rajdem Piotra Przybylskiego lewą stroną boiska. Silny strzał z 5 m zamykającego akcję Górnika Mirosława Śliwy poszybował jednak nad poprzeczką.

Po kwadransie przewaga podopiecznych Zbigniewa Sołtysika zaczęła rosnąć. W 24 min. Adrian Świstak silnym strzałem “ostemplował” słupek mysłowickiej bramki, a trzy minuty później Adrian Zachara uderzeniem z linii pola karnego sprawdził wytrzymałość poprzeczki. Za moment ten sam zawodnik przegrał pojedynek sam na sam z Piotrem Melaszem, mysłowickim golkiperem. W 33 min. solową akcję Patryka Grima przerwali faulem obrońcy drużyny przyjezdnej. Sędzia Andrzej Boroń bez wahania wskazał na “wapno”, a rzut karny pewnie zamienił na bramkę sam poszkodowany.

W drugiej połowie zawiercianie całkowicie kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Juniorzy Stadionu zepchnęli rywali do głębokiej defensywy, kończąc swoje akcje groźnymi strzałami. W 59 min. defensorzy Górnika nieprzepisowo powstrzymywali szarżującego na polu karnym Damiana Sołtysika i arbiter podyktował kolejną “jedenastkę”. Rzut karny ponownie wykonywał Patryk Grim. Jego strzał zdołał wprawdzie sparować przed siebie Piotr Melasz, ale przy dobitce Adriana Zachary był bezradny.

Dwie minuty później, po zagraniu na pole karne gości wszędobylskiego Patryka Grima, piłka trafiła do stojącego tyłem do bramki Damiana Sołtysika, który piętą skierował ją do siatki. Mysłowicki golkiper był tak zaskoczony tą akcją, że nie interweniował. Wynik meczu ustalił cztery minuty przed zakończeniem spotkania Jakub Zięba, który otrzymał dokładne podanie od Patryka Grima.

Kolejny ligowy mecz czeka młodych piłkarzy Stadionu już w niedzielę. Podopieczni Zbigniewa Sołtysika zmierzą się na wyjeździe ze Szczakowianką Jaworzno.

Autor artykułu: (wow)

Strach był zbędny

Friday, September 21st, 2001

We wtorek i w środę uczniowie klas czwartych liceów ogólnokształcących, ekonomicznych, technicznych i zawodowych przystąpili do próbnej, nowej matury z matematyki i języka obcego. Choć stojąc pod drzwiami denerwowali się, bo każdy egzamin to stres, po egzaminach nastroje były bardzo dobre.

- Procedura egzaminu została bardzo precyzyjnie określona – mówi Krystyna Cembrzyńska, starszy egzaminator w Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Jaworznie. – Po nim wszystkie prace kierowane są do ośrodków egzaminacyjnych, następnie oceniane przez egzaminatorów. Przeprowadzona w szkołach matura próbna jest bardzo ważna nie tylko dla uczniów, ale i dla nas. Pozwoli ocenić sprawność systemu w praktyce. Zależy nam na tym, by nowy egzamin dojrzałości spełniał warunki rzetelności, obiektywności, porównywalności i sprawiedliwości.

Nowa matura z matematyki trwała 2 godziny. Wszyscy uczniowie mieli do rozwiązania 11 zadań. Matura z języka angielskiego przebiegała w trzech etapach: rozumienie ze słuchu (20 min.), rozumienie tekstu pisanego (50 min.) i trwająca 60 min. wypowiedź pisemna.

- Plusem nowego egzaminu jest to, że pytania maturalne są jednakowe w całej Polsce, sposób przeprowadzania egzaminu i system oceniania zapewnia obiektywizm, a więc i oceny będą wiarygodne – stwierdza Tadeusz Hnatik, dyrektor Zespołu Szkół Kolejowych i Ogólnokształcących w Łazach.

- Matura z matematyki nie była trudna. Zadania konkretne, ich treść najczęściej miała związek z życiem codziennym, np. obliczanie podatku Vat. Trochę problemów miałem z geometrią, ale ogólnie ta formuła egzaminu dojrzałości mi odpowiada – mówi Wojciech Opszyński, uczeń LO w Łazach. – Męczące dla wszystkich jest to, że wciąż, tak naprawdę, nie wiadomo, jaką maturę będziemy zdawać. To naprawdę nie jest w porządku, że to, czy będzie nowa czy stara matura, stało się kartą przetargową najbliższych wyborów. Przecież musimy mieć czas na przygotowanie.

- Sposób przeprowadzenia egzaminu z matematyki bardzo mi odpowiadał, musieliśmy rozwiązać w ciągu dwóch godzin 11 zadań, ale nie były trudne – mówi Paweł Pachalski z LZ w Wierbce. – Natomiast więcej wysiłku wymagał egzamin z języka angielskiego, który uświadomił mi, że mam jeszcze pewne braki, które jak najszybciej muszę nadrobić.

- Dla nauczycieli nie jest już nawet najważniejsze, jaka to będzie matura, nowa czy stara. Niech będzie to tylko pewne na 100 proc. Niepewność rodzi frustracje zarówno wśród uczniów jak i nauczycieli – mówi Krzysztof Grabowski, wicedyrektor ZSKiO w Łazach. – Kalendarz roku szkolnego jest już zresztą przystosowany do wymogów nowej matury, zgodnie z nim młodzież kończy zajęcia edukacyjne w marcu. Gdyby okazało się, że w tym roku jeszcze będzie jednak stara formuła egzaminu, należałoby cały kalendarz i harmonogram zajęć przerobić.

Egzaminy zostały już zakończone, oceny będą znane prawdopodobnie za ok. 2 tygodnie.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Pies to ma węch

Wednesday, September 19th, 2001

(KORBIELÓW) Aż do niedzieli na Hali Miziowej potrwa ogólnopolskie szkolenie psów ratunkowych Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. W szkoleniu bierze udział 12 ratowników i osiem psów z grup beskidzkiej, bieszczadzkiej, wałbrzysko-kłodzkiej i jurajskiej.

Ośmiu ratowników to przewodnicy, a czterej to tzw. pozoranci – tłumaczy Witold Cisowski z Grupy Beskidzkiej GOPR. – Rola psów w ratownictwie jest bardzo ważna. Przyjęto, że pies przeszukuje określony teren w ciągu 25 minut, a ten sam obszar 25 ratowników przeszukiwałoby cztery godziny.

Podczas szkolenia psy ćwiczone są w pracy na śladzie oraz w terenie otwartym i zalesionym. Ratownicy na ćwiczeniach spotykają się dwa razy w roku, latem i zimą. Zwierzęta mają specjalizacje psów tropiących, poszukujących i lawinowych.

- Właściwie są to psy uniwersalne – mówi Janusz Zając z grupy wałbrzysko-kłodzkiej, równocześnie przewodniczący podkomisji psów ratowniczych GOPR. – Mogą również prowadzić poszukiwania w gruzach, a jeden z naszych podopiecznych jest przeszkolony do odszukiwania zwłok. W tym celu był specjalnie przeszkolony na Słowacji. Warto zaznaczyć, że psy są przyzwyczajone praktycznie do wszystkich środków komunikacji włącznie ze śmigłowcem. Niektóre z nich spędziły ponad 300 godzin w śmigłowcu.

Autor artykułu: PAWEŁ SZCZOTKA

Wodzisławski walec

Wednesday, September 19th, 2001

(RACIBÓRZ, RYBNIK) Piłkarze IV ligi zbliżają się do półmetka rundy jesiennej. W szóstej kolejce najciekawiej zapowiadała się konfrontacja Unii Racibórz i Victorii Jaworzno. Lepsi byli raciborzanie wygrywając 2:0.

Pierwsze derby ziemi wodzisławskiej w IV lidze zakończyły się wysokim zwycięstwem rezerw Odry Wodzisław. Niestety, po dobrych występach przyszły porażki zespołów z Czerwionki i Krzanowic.

Wicelider raciborska Unia w ostatni weekend podejmowała Victorię Jaworzno. Liczna publiczność liczyła na spore emocje. Narzeciw siebie stanęły bowiem jedenastki, które w tym sezonie mają bardzo wysokie aspiracje. Pierwsze 45 minut kompletnie rozczarowało. Obie drużyny grały zachowawczo i bojaźliwie. Kibice mogli zobaczyć tylko dwie akcje, po których mogły paść bramki. Tuż po rozpoczęciu spotkania świetną szansę zmarnował napastnik Victorii Wrona, który trafił piłką w słupek. Gospodarze mieli również jedną dobrą sytuację, ale Jordan trafił głową w boczną siatkę. Po zmianie stron unici zaatakowali ze zdwojoną energią. Efektem była bramka zdobyta przez Monetę z rzutu karnego. Pomocnik gospodarzy jeszcze raz wpisał się na listę strzelców w tym spotkaniu. Było to w 82 minucie, kiedy wykończył koronkową akcję całego zespołu. Po tym zwycięstwie Unia powróciła na fotel lidera.

Ponad 300 kibiców w niedzielę zjawiło się na stadionie Przyszłości Rogów, aby dopingować swoich pupili w derbowym meczu z Odrą II Wodzisław. Fani przeżyli szok. Po 90 minutach Przyszłość schodziła z boiska pokonana w hokejowym stosunku 1:8. Początek meczu nie zapowiadał katastrofy, bowiem w 8 minucie Mirosław Staniek strzelił z rzutu karnego bramkę na 1:0 dla gospodarzy. Goście mieli sporo zastrzeżeń do sędziego twierdząc, że zbyt pochopnie podjął taką decyzję. Nie uległa ona jednak zmianie, więc Przyszłość miała przewagę. Podrażniona Odra ruszyła do odrabiania strat. Po dziesięciu minutach było już 1:1. Skuteczną akcję przeprowadził Gadomski, który w 36 minucie uzyskał dla swojego zespołu prowadzenie. Kolejną bramkę przed przerwą zdobył Kłus i było wiadomo, że gospodarze tego spotkania nie wygrają. Po przerwie wodzisławski walec rozjechał już na dobre ekipę Przyszłości, która po ostatnim gwizdku sędziego dziękowała, że ten koszmar już się skończył.

Rewelacyjny pogromca wodzisławian z ubiegłej kolejki, czyli zespół Górnika Czerwionki, gościł w szóstej kolejce na boisku w Tychach. Zgodnie z przewidywaniami, piłkarze Czerwionki wrócili z tego wyjazdu na tarczy przegrywając 0:2. Swoje spotkanie przegrał również Peberow Krzanowice, który nie potrafił sprostać BKS-owi Bielsko-Biała.
Wyniki 6 kolejki:

Unia Racibórz – Victoria Jaworzno 2:0 Bramki: Moneta (2) dla Unii. Przyszłość Rogów – Odra II Wodzisław 1:8 Bramki: Mirosław Staniek dla Rogowa – Gadomski(3), Kłus (2), Dzierżęga (2), Marcin Staniek dla Odry. GKS Tychy – Górnik Czerwionka 2:0 Bramki: Madeja, Gajtkowski – dla Tychów. Peberow Krzanowice – BKS Stal Bielsko – Biała 1:3 Bramki: Pawlusiński dla Krzanowice – Czak (3) dla BKS-u.

Autor artykułu: ROBERT GALIŃSKI