Wulkan AZS Politechnika Częstochowa przegrał z Bankiem Pocztowym Bydgoszcz 0:3. Nasze siatkarki pokazały jednak, że zespół ma także swe silne strony.
Słabo radziły sobie zawodniczki Wulkanu z odbiorem silnej zagrywki. Nie ustrzegły się również nieporozumień, wskutek których straciły kilka punktów. W ataku wyróżniała się przede wszystkim Magdalena Grzesiak dysponująca niewątpliwie najsilniejszym uderzeniem w zespole. Na plus zaliczyć trzeba także Wulkanowi ofiarną grę w obronie. Wydaje się, że Edyta Marchwicka z powodzeniem może zastąpić na pozycji libero Gabrielę Kumorek.
Po spotkaniu powiedzieli:
Magda Grzesiak (Wulkan): – Przed meczem w zespole była dobra atmosfera. Trener nastawiał nas w ten sposób, że trzeba pograć. Wtedy może uda się urwać seta. O wygranej nawet nie wspominaliśmy. Niestety, skończyło się na 3:0.
Agnieszka Obremska (Bank Pocztowy): – W pierwszym secie byłyśmy bardziej skoncentrowane niż w dwóch pozostałych, ale na pewno (jak to w pierwszym meczu) jest więcej stresu i nerwów. Nie było to nasze najlepsze spotkanie, ale bardzo się cieszymy z wyniku.
Leszek Piasecki (trener Banku Pocztowego): – Beniaminek walczył ofiarnie i myślę, że grał poprawnie. My nie ustrzegliśmy się błędów. Dlatego spotkanie było w miarę wyrównane.
Janusz Majkusiak (trener Wulkanu): – Nasz zespół zagrał siatkówkę na przyzwoitym poziomie. Chciałbym aby w następnych spotkaniach nie było gorzej. Jeżeli zespół będzie dalej walczył z taką determinacją, jestem przekonany, że będziemy świadkami coraz lepszych występów. Ławka rezerwowych (taka jaka jest) daje nam bardzo małe pole manewru. Nie chcemy jednak poszerzać jej tylko po to, żeby tam posadzić osobę. Jeżeli mamy sprawić niespodziankę i pozostać w lidze, do tego zespołu potrzebna jest zawodniczka dziewiąta w kolejności, ale druga-trzecia pod względem jakości. Nasze poczynania będą szły w tym kierunku, aby wzmocnić zespół kadrowo, a nie ilościowo.
Autor artykułu: (su)