Archive for December, 2001

Czas miłości i dobroci

Saturday, December 22nd, 2001

Kilka tysięcy paczek dostali najubożsi mieszkańcy powiatu

Choć większość prezentów Ośrodki Pomocy Społecznej oraz organizacje charytatywne przekazały podczas mikołajkowych imprez, w kilku miejscowościach powiatu jeszcze teraz organizowano zbiórki na rzecz najuboższych.

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Zawierciu przekazał w ostatnich dniach najuboższym ponad 1100 paczek.

Podczas czwartkowego spotkania pod hasłem ,Dzieci Dzieciom”, zorganizowanego przez podopiecznych Świetlicy Środowiskowej w Miejskim Ośrodku Kultury w Zawierciu, paczki żywnościowe na święta otrzymało aż 500 dzieci. Z powodu tragedii, jaka dotknęła mieszkańców, spotkanie miało charakter refleksyjny, wspólnie śpiewano kolędy.

Czwartkowe spotkanie było także okazją do przekazania darów zebranych przez zawierciańskie przedszkola nr 15, 8 i 4, które włączyły się do akcji ,I ty możesz zostać świętym Mikołajem”. Zebrano żywność, zabawki, ubrania i inne potrzebne na co dzień i w czasie świąt rzeczy.

- Rodzice przedszkolaków i dzieci bardzo zaangażowali się w zbiórkę darów. Wiele rzeczy było nowych, kupionych specjalnie na ten cel – mówi Beata Szatan, inicjatorka akcji, nauczycielka w Przedszkolu nr 15. – Początkowo zbieraliśmy dary tylko dla dzieci ze Świetlicy, ale akcja przybrała szersze rozmiary. Pomoc rodziców była naprawdę duża, to również oni zajęli się transportem paczek do MOK -u.

W akcję zbierania żywności dla najuboższych zaangażowali się wszyscy mieszkańcy Łaz.

- Zarząd Podstawowy PCK w Łazach i szkolne koła PCK w porozumieniu z Ośrodkiem Pomocy Społecznej zorganizowały zbiórkę produktów żywnościowych we wszystkich miejscowościach gminy – mówi Jolanta Dudek, wiceburmistrz Łaz. – Przez tydzień stały w sklepach pojemniki PCK, do których mieszkańcy wrzucali produkty. To pierwsza tego typu akcja w Łazach, włączyli się do niej wszyscy mieszkańcy.

W samych Łazach sporządzono w ten sposób 32 paczki, do których dzieci przygotowały stroiki. Podobne paczki zrobiono we wszystkich miejscowościach gminy. Paczki te zostały dołączone do 160 paczek przygotowanych przez OPS i TMZZ, które przekazało na ten cel kwotę w wysokości 1 tys. zł. Wcześniej, podczas wigilijnego spotkania, paczkami obdarowanych zostało również 30 osób starszych i samotnych z Łaz. Do akcji zbierania darów w Łazach włączyły się ponadto kościoły.

Nauczycielki pracujące w Świetlicy Środowiskowej w Wierbce przygotowały w środę, o godz. 16, dla swych podopiecznych prawdziwą wieczerzę wigilijną z domowym ciastem, kluskami z makiem, choinką i prezentami.

- Dzieci nie mogły się doczekać. Same nakrywały do stołu, a po wspólnej modlitwie łamały się opłatkiem. Później były konkursy, śpiewanie kolęd, rozmowy i prezenty, które, jak każe tradycja, czekały pod choinką – mówi Honorata Goncerz, kierownik Świetlicy. – Dla dzieci to okazja, żeby bliżej zapoznać się z tradycją wigilijną i w przyszłości stworzyć równie ciepłą atmosferę we własnym domu. Dzięki sponsorowi 46 dzieci otrzymało świąteczne paczki.

Dzięki finansowemu wsparciu TMZZ-u również we Włodowicach rozdano najuboższym 40 paczek.

Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK

Derby dla Olimpijczyka

Saturday, December 22nd, 2001

Podopieczne Roberta Kwietnia nie przegrały jeszcze spotkania w siatkarskiej lidze kadetek

Nie powiódł się siatkarkom MKS Zawiercie rewanż za derbową porażkę (2:3) z Olimpijczykiem w jesiennej rundzie ligi kadetek. Na własnym boisku po wyrównanym, zaciętym pojedynku podopieczne Wacława Gębarskiego zdołały wygrać tylko jedną partię. Gimnazjalistki z Olimpijczyka nadal przewodzą w tabeli z kompletem punktów.

Spotkanie w sali gimnastycznej II LO rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodyń, które po serii dobrych serwisów Malwiny Majewskiej oraz atakach Aleksandry Ziemby szybko objęły prowadzenie 6:0. Podopieczne Roberta Kwietnia zdołały wyrównać (11:11) dopiero, gdy na zagrywkę pomaszerowała Anita Łuszcz. Końcówka pierwszego seta należała już jednak do Olimpijczyka. Dzięki skutecznym atakom Anny Gorgoń i Marty Łuszcz gimnazjalistki objęły prowadzenie (18:13, 20:14), którego nie oddały do końca rozgrywki (25:19).

Podopieczne Roberta Kwietnia po szybkiej, wyrównanej grze zapisały na swoje konto również następnego seta. Trzecia partia należała już jednak niepodzielnie do gospodyń. Zawodniczki Olimpijczyka kompletnie sobie nie radziły z akcjami Aleksandry Ziemby, Wioletty Domagały i Malwiny Majewskiej. W zespole gimnazjalistek szwankowała gra bloku, jak i asekuracja. Podopieczne Wacława Gębarskiego w kwadrans wygrały seta do 9. Tak wysoko Olimpijczyka nie pokonał w tym sezonie jeszcze nikt.

Ogromne emocje przyniósł najdłuższy (22 minuty) czwarty set, podczas którego twardo walczono o każdy punkt. Oba zespoły dobrze broniły. Nie zabrakło zatem długich wymian piłki. W końcówce partii sędziowie dwukrotnie, w spornych sytuacjach (atak w linię końcową), przyznali, mimo protestów gospodarzy, punkty Olimpijczykowi. Ostatecznie podopieczne Roberta Kwietnia wygrały 31:29.

Znacznie łatwiej przyszło gimnazjalistkom z ,dwójki” ogranie na własnym boisku MOS Będzin. Mimo kiepskiej gry zawiercianki zapisały na swoje konto pierwszego seta. Gładko wygrały drugą partię, a trzecią potraktowały jak trening.

l MKS Zawiercie – Olimpijczyk Zawiercie 1:3 (19:25, 20:25, 25:9, 29:31).

MKS Zawiercie: Ziemba, Domagała, Tarczewska, Styczyńska, Majewska, Gbylik – Radosz (libero).

Olimpijczyk: Kotnis, Gorgoń, A. Łuszcz, M. Łuszcz, Jurkowska, Królikowska – Turlej (libero), Dziubińska, Wieczorek.

l Olimpijczyk Zawiercie – MOS Będzin 3:0 (25:16, 25:10, 25:20).

Olimpijczyk: Kotnis, Gorgoń, A. Łuszcz, M. Łuszcz, Jurkowska, Królikowska – Turlej (libero), Filipek, Wieczorek.Liczba meczu

Autor artykułu: (wow)

Wrócą?

Thursday, December 20th, 2001

Oprócz sprawy Sławomira Wyrzykowskiego, za którego wypożyczenie Odra Opole nie zapłaciła ostatniej raty (o czym informowaliśmy), w piłkarskiej Polonii mają inne dylematy.
Otóż Włókniarz Kietrz zrezygnował z usług bramkarza Grzegorza Harasiuka i odesłał bytomianom jego kartę.

Natomiast Rozwój Katowice raczej nie chce już przedłużyć wypożyczenia Marcinowi Polarzowi. Czy obaj wrócą do Polonii?

- Raczej nie – mówi prezes Polonii, Edward Lonka. – Harasiuk choćby z tego względu, że ma “przechlapane” u naszych kibiców, będzie musiał poszukać sobie jakiegoś klubu. Natomiast w sprawie Polarza będziemy jeszcze rozmawiać z Rozwojem. Sam zawodnik wolałby grać w Katowicach, bo tam ma bliżej do domu. Ta sprawa jeszcze nie jest rozstrzygnięta.

Autor artykułu: (jab)

Z powołania

Thursday, December 20th, 2001

Antoni Machciński to człowiek wyjątkowy. Jak mało kto, oddany swej pracy, konsekwentnie realizuje wyznaczane sobie cele. Wychował kilka pokoleń bytomskich siatkarek, od wielu lat walczy o dobrą kondycję miejskiego sportu. Dzięki jego inicjatywie i ciężkiej pracy I LO posiada ogrodzone boisko, wielofunkcyjny kort tenisowy i bieżnię.

Jest współautorem książki “Piłka siatkowa. Warsztaty metodyczne dla nauczycieli wychowania fizycznego”. Cała rodzina Machcińskich jest związana ze sportem. Żona jest nauczycielką WF-u, starsza córka Agnieszka skończyła katowicką AWF i obecnie szkoli siatkarską młodzież.

- Od wielu lat związany jest pan z bytomskim sportem. Jak ocenia pan jego sytuację?

- Powiem tak: katastrofalnie wygląda sytuacja sportu seniorskiego. Natomiast sport młodzieżowy w strukturach Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji działa wzorowo; dzięki dotacjom miejskim możemy bez przeszkód szkolić młodzież. Jeżeli chodzi o sport szkolny, to jest bardzo źle. Władze miejskie likwidują zajęcia pozalekcyjne, mimo ambitnych planów, brakuje po prostu na to pieniędzy.

- Wychował pan kilka pokoleń bytomskich siatkarek…

- Prowadziłem od dziecka Ewę Matyjaszek, grającą obecnie w pierwszoligowym zespole Danter Poznań, szkoliłem także Ksymenę Wysocką z drugoligowych Azotów Chorzów. Inne moje podopieczne grają w III lidze lub w zespołach uczelnianych.
- Pana podopieczne uwielbiają pana…

- No cóż, jestem dla nich jak ojciec.

- Od ilu lat zajmuje się pan szkoleniem siatkarskiej młodzieży?

- Od 1976 roku. Zaczynam szkolenie dziewcząt od piątej klasy podstawówki i co cztery lata reaktywuję kolejną grupę, aż do wieku seniorskiego. Obecnie trenuję młodsze i starsze juniorki.

- Z sukcesami?

- Od 1994 roku, czyli odkąd prowadzę juniorki, kiedyś jako MKS, teraz MOSM Bytom, co roku doprowadzam drużynę do rozgrywek centralnych. W 1994 roku zajęliśmy czwarte miejsce, w zeszłym roku doszliśmy do ćwierćfinałów. Awansowaliśmy również do III ligi, ale po trzech sezonach, z powodu braku pieniędzy, musieliśmy zrezygnować. Jeśli chodzi o drużynę Iicealną, to w tym roku gramy o mistrzostwo województwa. Od 1995 roku zawsze jesteśmy w finale rozgrywek, dwukrotnie byliśmy najlepsi w województwie, trzykrotnie zdobywaliśmy wicemistrzostwo.

- Jest pan surowym trenerem?

- Nie uważam się za trenera. Jestem nauczycielem siatkówki z powołania. Zdobyłem papiery trenerskie, żeby móc prowadzić zespół, ale moim celem jest wychowywanie przy okazji nauczania gry w siatkówkę.

- A skąd czerpie pan siłę i motywację do pracy na rzecz młodzieży?

- To po prostu jest we mnie. Czuję powołanie do takiego działania. Dzięki pomocy sponsorów i przyjaciół, udaje mi się załatwiać pieniądze i materiały. Od miasta otrzymuję znikomą pomoc.

Autor artykułu: MARCIN ZASADA

Bezgotówkowe

Thursday, December 20th, 2001

Mężczyzna, który zadzwonił do redakcji ,Dziennika Zachodniego” jeździ fiatem punto. Pech chciał, że niedługo przed Świętami do jego samochodu włamali się złodzieje. Skutek: stłuczona szyba, wyłamany zamek, drzwi do remontu. Piekarzanin pojechał więc naprawić auto do autoryzowanego serwisu fiata Mimar przy ul. Bytomskiej.

- Oddałem auto i po trzech dniach było gotowe. Jako że wielkimi literami na budynku jest napisane, że serwis przeprowadza naprawy bezgotówkowe, byłem zdziwiony, kiedy dowiedziałem się, że żeby odebrać samochód muszę zapłacić 1400 złotych. Gdy go oddawałem powiedziano mi, że naprawa wykonana zostanie bezgotówkowo. Po prostu mój ubezpieczyciel zwróci serwisowi pieniądze. A potem zmienili zdanie – skarży się nasz Czytelnik. – Zadzwoniłem do Rzecznika Praw Konsumenta Fiata w Bielsku-Białej. Gdyby nie jego pomoc, zostałbym na Święta bez auta – twierdzi.

Nasz Czytelnik ubezpieczony jest w “Samopomocy Chłopskiej”. I stąd wziął się cały problem.

- Jako serwis mamy podpisane umowy z dwoma towarzystwami ubezpieczeniowymi. PZU i Wartą. Wykonywane u nas naprawy bezgotówkowe dotyczą aut ubezpieczonych wyłącznie w tych firmach. W serwisie wywieszone są informacje na ten temat. Każdy może je przeczytać. Nie mamy umowy z “Samopomocą Chłopską”, bo po prostu są problemy ze ściągnięciem od nich pieniędzy za naprawy. Czeka się na nie nawet do ośmiu miesięcy. Klient, oddając nam do naprawy samochód, nie powiedział, w jakim towarzystwie jest ubezpieczony. Dopiero przy odbiorze okazało się, że w “Samopomocy”. Kierownik warsztatu nie mógł wydać auta. W końcu poszliśmy jednak klientowi na rękę i oddaliśmy samochód – tłumaczy Marian Mituta, szef “Mimaru”. – Prowadzę serwis 30 lat i do tej pory nie było żadnych problemów. Tak, ma pani rację, kierownik powinien pytać, w jakiej firmie klient jest ubezpieczony już przed przyjęciem samochodu. Teraz, żeby nie było już kłopotów, będzie to robił. Gdyby wiedział, że ten pan ma ubezpieczenie w “Samopomocy Chłopskiej” prawdopodobnie nie przyjąłby samochodu albo wyjaśnił klientowi, że będzie musiał za naprawę zapłacić – dodaje Mituta.

Autor artykułu: KATARZYNA MAJSTEREK

Pomoc nie tylko wigilijna

Wednesday, December 19th, 2001

Wczoraj w spotkaniu, które odbyło się w Kurii Diecezjalnej, wzięli udział wolontariusze sosnowieckiej Caritas oraz najmłodsi, którzy dzięki akcjom charytatywnym skorzystali z letnich i zimowych wyjazdów.

- Dzięki Caritas około 70 dzieci i 24 rodziny mogą korzystać z wycieczek, wyjazdów kolonijnych i uczestniczyć w zajęciach, które odbywają się codziennie. Są zajęcia z logopedii, pedagogiki, dużo zabaw – mówi Halina Łojas, założycielka i opiekunka świetlicy środowiskowej dla dzieci “Dzieciniec miłości”.

Latem tego roku ponad 1000 dzieci z Zagłębia pojechało na kolonie nad morze i w góry. Turnusy odbywały się przez całe wakacje. Dla dzieci organizowano też wyjazdy w czasie ferii zimowych. Wyjazdy zostały dofinansowane lub sfinansowane w całości dzięki ubiegłorocznej sprzedaży świec Caritas, w czasie akcji “Wigilijne dzieło pomocy”. W diecezji sosnowieckiej sprzedano prawie 50 tys. świec.

Sosnowiecka Caritas opiekuje się osobami bezdomnymi. Domy prowadzone są w Łagiszy (43 miejsca) i w Dąbrowie Górniczej, gdzie będzie mogło przebywać nawet 90 osób, po przeniesieniu do większej siedziby w Ząbkowicach. W Dąbrowie działa również schronisko dla bezdomnych, zapewniające noclegi.

- Najważniejszym problemem jest pomoc na zimę. Zapewnienie noclegów, ciepłych posiłków i odzieży. Osoby bezdomne znajdują się pod naszą opieką przez cały rok, ale zimą i w okresie świąt ta opieka nabiera szczególnego znaczenia – dodaje ksiądz Stefan Wyporski, dyrektor sosnowieckiej Caritas.

Autor artykułu: (A.Z.)

Przez audiotele do nędzy

Wednesday, December 19th, 2001

Trudno w to uwierzyć, ale rachunek za rozmowy może opiewać nawet na 25 tys. zł. Tyle zażądała za dwa miesiące Telekomunikacja w Sosnowcu od Lidii Gwóźdź. Kobieta od trzech lat próbuje udowodnić, że ktoś obcy musiał podłączyć się do jej telefonu.

- W ciągu 20 lat użytkowania telefonu zdarzało się, że rachunki były zawyżane, ale zawsze w granicach przyzwoitości – mówi kobieta. – Kiedy zgłaszałam reklamacje, często je uwzględniano.

Gdy wezwano ją do dyrekcji oddziału, nie wiedziała o co chodzi. Nakłoniono ją, by przepisała telefon na siebie, bo do tej pory figurował na męża, który dawno zmarł. Po dopełnieniu tej formalności pani Lidii wręczono do zapłaty rachunek na 25 tys. zł. Kobieta przypuszcza, że na jej konto dzwonili pracownicy TP SA. Za słusznością podejrzeń przemawia to, że do rozmów przeprowadzanych ze znajomymi włączał się często ktoś obcy. Parokrotnie zgłaszała te przypadki w biurze badań. Uspokajano ją, że “teraz wszystko będzie w porządku”. Niestety, sytuacja nie uległa zmianie.

Biling za dwa miesiące ma długość kilku metrów. Bardzo często powtarza się na nim numer 070074595. Z rachunku wynika też, że kobieta dzwoniła do Norwegii, a nie ma tam nikogo znajomego. Telekomunikacja wezwała ekspertów, którzy uznali, że nie ma podstaw do kwestionowania rachunku.

“Zarzut o wykorzystywaniu Pani linii telefonicznej przez pracowników TP SA nie został poparty żadnym dowodem i nie może być podstawą do uchylenia się od obowiązku zapłaty za koszty zrealizowanych z Pani aparatu telefonicznego połączeń z firmami audiotekstowymi”.

- Każda reklamacja jest wnikliwie rozpatrywana – zapewnia Halina Krawczyk, zastępca dyrektora sosnowieckiej Telekomunikacji. – Protokoły reklamacyjne liczą po kilka stron. Badania są wnikliwe, wykonują je wszystkie służby zaangażowane w świadczenie usług telekomunikacyjnych.

Zarzut, że pracownicy mogliby dzwonić na konto abonenta, jest nieprawdopodobny.

Sąd pierwszej i drugiej instancji wydał orzeczenie korzystne dla Telekomunikacji.

- Bardzo często przychodzą do nas ludzie przekonani o swoich racjach – mówi pracownica biura obsługi klienta. – Ale, jak przycisną dzieci do muru, okazuje się, że to one dzwoniły.

Autor artykułu: JERZY WAKSMAŃSKI

Obiady dla najuboższych

Wednesday, December 19th, 2001

Liczba dożywianych dzieci utrzymuje się od lat na tym samym poziomie, jedne odchodzą, drugie szybko zajmują ich miejsca. Wpływ ma na to nie tylko sytuacja materialna rodziców, ale i wiek dziecka. Im starsze, tym pomoc staje się mniej potrzebna.

W Dąbrowie Górniczej w 2001 roku na dożywianie dzieci gmina przeznaczyła ok. 255 tys. zł. W kwocie tej mieści się dotacja celowa wojewody, wynosząca 24.375 zł. Z takiej pomocy skorzystało ok. 750 dzieci. Są to uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów, sporadycznie liceum (2-3 osoby). Jedzą posiłek przez cały rok, ewentualnie pół.

- Pracownicy socjalni wspólnie z pedagogami szkolnymi sporządzają listę dzieci, które spełniają kryteria pomocy społecznej – mówi Michał Godyń z Działu Realizacji Świadczeń MOPS-u w Dąbrowie Górniczej. – Bierze się tutaj pod uwagę m.in. dochód rodziny, jej strukturę, przeprowadza się wywiad środowiskowy. Takie działania wykonuje się dwa razy w roku.
W Sosnowcu z gorących posiłków przygotowanych przez placówki oświatowe skorzystało w 2000 roku 1.459 dzieci ze szkół podstawowych, gimnazjów i świetlic środowiskowych. Kosztowało to gminę 369.161 zł, państwo dopłaciło 171.799 zł (całość 540.960 zł). Koszt jednego posiłku wyniósł 2,27 zł. W ciągu dziewięciu pierwszych miesięcy tego roku zaakceptowano 1.568 wniosków o dożywianie. Z budżetu miejskiego wydano 307.350 zł, a z budżetu wojewody 48.677 zł. Cena obiadu spadła
o 4 gr (2,23 zł).

Od stycznia do września z pomocy zawierciańskiego MOPS-u skorzystało 713 dzieci. Wydano obiadów za kwotę 104 658 zł, do tego należy doliczyć jeszcze dotację państwa. Dodatkowo w mieście finansuje się śniadania dla najbardziej ubogich dzieci.

- 509 uczniów korzysta z opłaconych przez gminę obiadów, na które w tym roku wydaliśmy, łącznie z dotacją wojewody, 119.300 zł. Miasto pokrywa też koszty obiadów dla 72 przedszkolaków, co kosztuje 11,5 tys. zł – mówi Marzena Jaworska, dyrektor MOPS-u w Będzinie. – Decyzją Rady Miejskiej zakres udzielanej pomocy jest w mieście większy niż gdzie indziej, ponieważ radni podwyższyli (w stosunku do ustawy o pomocy społecznej) kryteria na tego rodzaju świadczenia.

Udzielana pomoc odbywa się za zgodą rodziców lub opiekunów. Zdarzają się jednak tacy rodzice, którym ta forma pomocy nie odpowiada. Nie godzą się na wizyty żadnych komisji, tym bardziej tych, odpowiadających za przyznawanie obiadów, a nie pieniędzy.

Aby jednak dzieci mogły się stołować, trzeba przekonać rodziców. W drastycznych przypadkach robi się to z pomocą kuratora lub sądu. Zdarzają się też rodzice, którzy wstydzą się swojej sytuacji materialnej i trudno im się zdecydować na jej upublicznienie. Tacy są jednak łatwiejsi do przekonania. Gorący posiłek dziecka to dla nich mimo wszystko znacząca pomoc.

Społeczeństwo ubożeje, cięcia budżetowe, podwyżki mediów dotkną wszystkich. Część bezrobotnych straci z końcem roku prawo do zasiłków, coraz więcej ludzi zwalnianych jest z pracy, zatem liczba potrzebujących będzie rosła. Wzrost dotacji na dożywianie dzieci w 2002 roku zapowiedział też rząd.

Autor artykułu: LUCYNA STĘPNIEWSKA

Zimne fortepiany

Tuesday, December 18th, 2001

Wczoraj zamknęła swoje podwoje aż do 2 stycznia Akademia Muzyczna w Katowicach.

To o tydzień dłużej niż w roku poprzednim.
Przyczyna jest prozaiczna – brak środków na opał i oszczędności na energii elektrycznej. Muzycy się martwią, bo niektórzy z nich grają tylko w szkole, a muszą codziennie ćwiczyć.

Niestety, niewiele utworów da się wykonać zgrabiałymi palcami. Zimno nie służy również instrumentom. Na przykład fortepiany wymagają stałej temperatury o wysokości około 17 stopni.

Autor artykułu: (gkm)

Świeca dla dzieci

Tuesday, December 18th, 2001

Katowickie kościoły kończą już sprzedaż świec w ramach akcji ,Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom”, którą od kilku lat prowadzi ,Caritas”. Zgodnie z przyjętymi zasadami pieniądze uzyskane w ten sposób posłużą dzieciom z biednych rodzin. Będą przeznaczone m.in. na akcję dożywiania oraz wyjazdy letnie. W tym roku parafianie mieli do wyboru dwa rodzaje świec, na których widniało logo akcji. Niższa kosztowała 4 zł, a wyższa 10 zł.

- Świece w naszej parafii już dawno się skończyły. Parafianie są przyzwyczajeni, że rozprowadzamy je od początku grudnia i dlatego już teraz, niestety, wyczerpały nam się zapasy – usłyszeliśmy w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Katowice.

Autor artykułu: (BL)