Pracownicy Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Gliwicach podczas kontroli swoich obiektów natrafili na kolejne zniszczenia spowodowane przez chuliganów. Najwięcej takich przypadków odnotowywano w Sośnicy. Obecnie coraz częściej demolowane są obiekty w pozostałych częściach miasta.
Samotne budynki, przy których znajdują się także zbiorniki wodne, często padają ofiarą bezmyślnych wyczynów młodocianych chuliganów. Do niedawna notorycznie ginęły z nich wszystkie metalowe elementy tj. płoty, przęsła ogrodzeń, czy klapy studzienek, które zagospodarowywali zbieracze złomu. Pracownicy PWiK znaleźli na to sposób i zastąpili ,chodliwe” części betonowymi atrapami. Chuligani nadal niszczą jednak szyby i gzymsy budynków, w których znajdują się urządzenia kierujące przepływem wody na osiedlu.
W jednym z ujęć złodzieje złomu urządzili sobie punkt przerzutowy, w którym magazynowali skradziony z bocznicy kolejowej węgiel. Proceder udało się zakończyć dzięki współpracy wodociągów z sośnickim komisariatem policji.
Minionej niedzieli nieznani sprawcy zniszczyli kilkadziesiąt metrów betonowego płotu przy ul. Błękitnej, otaczającego zbiorniki wodne na osiedlu Obrońców Pokoju. Budynki należące do PWiK stoją wprost naprzeciwko domków jednorodzinnych. Nikt z mieszkających w nich lokatorów nie poinformował policji o chuligańskich wybrykach.
- Przecież, ktoś musiał widzieć sprawców. Zniszczenia kilkudziesięciu metrów betonowego płotu nie można przecież dokonać samotnie w kilka minut. Zabezpieczyliśmy wszystkie urządzenia i instalacje przed ingerencją z zewnątrz. Nie jesteśmy jednak w stanie zabezpieczyć się przed wandalizmem – mówi kierownik przepompowni wody i hydroforowni gliwickiego PWiK, Jerzy Ballas.
Wszystkie ujęcia i zbiorniki wodne, czego często nie wiedzą włamywacze, są ujęte w sieci monitoringu komputerowego. Niepożądane wtargnięcie do któregoś z pomieszczeń, podobnie jak awarie, jest odnotowywane w centrali PWiK w ciągu kilku sekund. Pracownicy przedsiębiorstwa są w stanie przyjechać na miejsce po kilku minutach. Koszty wizyty nieproszonych gości, są jednak niewspółmierne do wyrządzanych przez nich strat.
- Niedawno włamywacze weszli na teren jednego z osiedlowych zbiorników. Po otwarciu włazów, aparatura komputerowa wyłączyła zbiornik. To zabezpieczenie na wypadek gdyby ktoś chciał zanieczyścić wodę. Sprawcy nie zdawali sobie sprawy że wiemy o ich wizycie. Do zniszczeń nie doszło. Musieliśmy jednak wypuścić wodę ze zbiornika i skontrolować jego wnętrze. Do kanalizacji wypuściliśmy wtedy 4 tysiące m. sześć.,czystej wody – dodaje kierownik.
Autor artykułu: MIKOŁAJ SUCHAN