Chodzi o ogromne liczby: 3 tys. 600 mieszkań w Bytomiu i około 15 tysięcy ludzi, którzy odcięci zostaną od ciepła.
Zimno ma być w centrum miasta (ulica Olimpijska), na osiedlach “Na Wzgórzu”, w Szombierkach, Karbiu, Łagiewnikach i Miechowicach, w budynkach administrowanych przez Bytomski Holding Produkcyjno-Usługowy, a należących do Bytomskiej Spółki Restrukturyzacji Kopalń.
Ciepło ma wyłączyć bytomskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej sp. z o.o. Spółka piąty miesiąc czeka na zapłatę za dostarczoną do mieszkań energię. Sprawa ciągnie się od października zeszłego roku.
- Nie mieliśmy sumienia podejmować tej decyzji wcześniej, przy dużych mrozach, ale zobowiązania holdingu wobec PEC-u urosły już do trzech i pół miliona złotych. Zaległości sięgają nawet października ubiegłego roku. Dwunastego lutego powiadomiliśmy właściciela i zarządcę, że ciepło zostanie przykręcone. Jestem przekonany, że lokatorzy płacą, ale my tych pieniędzy nie dostajemy. A dłużej czekać już nie możemy. To przykra decyzja, zwłaszcza że dotyczy trzech tysięcy sześciuset mieszkań, ale inaczej po prostu się nie da. Nie można pozwolić, by cierpieli na tym inni nasi klienci – powiedział wczoraj “DZ” Henryk Dolewka, prezes PEC.
Prezes Dolewka chciał się spotkać na początku tygodnia z przedstawicielami BSRK. Ale jej prezes Mieczysław Gałęziowski nie przyszedł na spotkanie.
- Nie chciał nawet przesłać swego stanowiska na piśmie – mówi Dolewka.
Nie udało nam się dowiedzieć, czy i kiedy BSRK zamierza uregulować swój dług. Prezesa Gałęziowskiego, zdaniem jego sekretarki, nie będzie można zastać w spółce do poniedziałku. Nieuchwytni byli też dwaj członkowie zarządu BSRK – Paweł Bomba i Jacek Bigos. Prezesów holdingu, Władysława Matuszka i Józefa Wolskiego, także nie było wczoraj w firmie. Udało nam się jednak skontaktować z Agencją Mienia Nieprodukcyjnego, która działa w strukturach holdingu i administruje mieszkaniami BSRK.
- Sprawa jest daleko posunięta. Toczą się rozmowy i ciepło nie będzie odcięte – poinformował nas wczoraj po południu Józef Krawczuk, dyrektor AMeN-u.
Potwierdził to Edward Oziemkiewicz, pracownik agencji:
- W środę rano miałem informację, że żadnych wyłączeń nie będzie – powiedział “DZ”.
Tymczasem PEC czeka jeszcze tylko dzisiaj na pieniądze i stoi na nieugiętym stanowisku.
- Lokatorzy chyba nie są świadomi tego, co im grozi. Decyzja jest nieodwołalna, chyba że do 28 lutego należności zostaną uregulowane – mówi prezes Dolewka.
Można przypuszczać, że tak się nie stanie, więc ciągle aktualne są pytania, kto odpowiada za ten stan rzeczy, kto zapłaci PEC-owi i czy kilkanaście tysięcy ludzi będzie musiało marznąć w swoich mieszkaniach.
Autor artykułu: ANDRZEJ MADEJCZYK