Ważny tylko zysk

July 16th, 2002

Dwanaście zarzutów postawiła dyrekcja dąbrowskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Januszowi Filipkowi, który ujawnił, że firma zamawia mniej ciepła, niż sprzedaje, osiągając w ten sposób rocznie 3 mln zł nienależnych zysków (pisaliśmy o tym we wczorajszym ,DZ”). PEC najchętniej zwolniłby niewygodnego pracownika. Zastępcę kierownika Działu Eksploatacji i Ruchu Sieciowego, który jednocześnie jest szefem 70-osobowej organizacji ZZ ,Kontra” chronią jednak zapisy ustawy o związkach zawodowych.

- Pan Filipek działa na szkodę firmy i dlatego postanowiliśmy rozwiązać z nim umowę o pracę – mówi Krzysztof Kiszka, dyrektor dąbrowskiego PEC. – O swoim zamiarze poinformowaliśmy związek.

Termin zajęcia przez związkowców stanowiska upływa jutro. Niemal na pewno ,Kontra” będzie bronić swojego przewodniczącego. Firma jest zdecydowana wystąpić na drogę sądową.

Strony konfliktu spotkają się zapewne nie tylko przed sądem pracy. Wczoraj Janusz Filipek złożył w dąbrowskiej prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, m.in. poświadczenia nieprawdy przez trzy osoby oraz zmuszania do fałszowania dokumentacji technicznej.

- Żądano, aby w sposób niezgodny z prawem energetycznym wprowadzić do dokumentacji technicznej tzw. współczynniki korygujące, które zmniejszają zamówioną moc cieplną. Tymczasem przez cały sezon nasza firma pobierała więcej ciepła niż wcześniej zakontraktowała – wyjaśnia Janusz Filipek. – Krzysztof Kiszka uważa, że przedsiębiorstwo nie może zrezygnować z osiąganych w ten sposób zysków. Tylko od kiedy zysk jest ważniejszy od prawa?

,Kontra” rozpoczęła także spór zbiorowy z zarządem dąbrowskiego PEC, któremu zarzuca łamanie praw związkowych.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK

Magazyny w ogniu

July 13th, 2002

Pożar wybuchł w budynku przy częstochowskiej ul. Jagiellońskiej o godz. 11.45. Płonęły magazyny firmy Wilga zajmującej się techniką grzewczą i sanitarną, której współwłaścicielem jest znakomity pilot Włodzimierz Skalik oraz hurtownia ogólnospożywcza.

- Zapalił się dwukondygnacyjny budynek magazynowy – mówi st. kapitan Lucjan Rawis z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie.

Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, na jednej z kondygnacji obiektu trwały prace remontowe i prawdopodobnie w ich trakcie doszło do zaprószenia ognia. Wybuchł na najwyższym piętrze. Szybko zaczął się rozprzestrzeniać. Strażacy nie chcieli się wypowiadać na temat przyczyn pożaru.

- Ustalone zostaną po zakończeniu akcji i przeprowadzeniu oględzin – oświadczył kpt. Rawis.

Kiedy po trzech kwadransach walki z ogniem wydawało się, że strażacy zaczynają opanowywać nieco sytuację, ogień buchnął ze zdwojoną siłą. Nawet około 100 metrów od budynku, po drugiej stronie ul. Jagiellońskiej zrobiło się gorąco jak w piecu. Słup dymu widoczny był kilkanaście kilometrów od Częstochowy.

Nie udało się uratować, zlokalizowanej po zawietrznej stronie, parterowej hurtowni ogólnospożywczej. Płomienie i gęsty dym odepchnęły strażaków gaszących pożar z tamtej strony. Ogień na szczęście nie rozprzestrzenił się przez łącznik do trzypiętrowego biurowca. Dzięki determinacji strażaków nie zagroził także stacji tankowania gazu, znajdującej się zaledwie 30 m od magazynu. Załamany Skalik nie chciał z nikim rozmawiać. Nikt wczoraj nie potrafił ocenić ile było w magazynie towaru. Część została wyniesiona na zewnątrz. Zdecydowana większość poszła jednak z dymem. Straty sięgną przypuszczalnie kilku milionów złotych!

Około godz. 15 trwało dogaszanie. Budynek o powierzchni 2.300 m kw. doszczętnie strawiły płomienie. To co nie spłonęło, zostało zalane wodą. Pozostały stalowo-żelbetowe kikuty i powyginane płyty elewacyjne z blachy.

Autor artykułu: KRZYSZTOF SULIGA

Cicha likwidacja

July 13th, 2002

Od 1 lipca decyzje w sprawie 156 tysięcy mieszkańców woj. śląskiego, którzy zapisali się do Branżowej Kasy Chorych, znów zapadają w Krakowie. Rada Kasy podjęła decyzję o likwidacji katowickiego oddziału. 20 urzędników szuka pracy.

- Z dniem 30 czerwca dostaliśmy miesięczne wypowiedzenia – mówi Krzysztof Zembrzycki, zastępca dyrektora ds. medycznych. – Nie znamy powodu likwidacji oddziału. Nie sądzę, by Rada miała jakieś uwagi do naszej pracy.

Decyzja zapadła 20 czerwca. Powołano nawet likwidatora. Został nim Marek Maślerz, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych krakowskiego oddziału ,branżówki”. Informację o zamknięciu rozesłano ponoć do policjantów, strażaków i żołnierzy. O mediach i pacjentach nie należących do służb mundurowych zapomniano.

Śląskie przychodnie, szpitale i apteki narzekają, że muszą się teraz rozliczać z Krakowem.

- Spodziewamy się problemów z płatnościami – mówi Włodzimierz Migacz, dyrektor naczelny Szpitala im. Stanisława Leszczyńskiego w Katowicach. – Niewykluczone, że ,branżówka” nie podpisze z nami kontraktu na przyszły rok. Zanim powstał oddział w Katowicach, wysyłaliśmy nasze oferty do Krakowa. Zawsze pozostawały bez echa.

Justyna Zachor, rzeczniczka prasowa warszawskiej centrali Branżowej Kasy Chorych twierdzi, że likwidacja śląskiego oddziału jest efektem oszczędności finansowych, do których Kasa została zmuszona.

- Już pod koniec ubiegłego roku Urząd Nadzoru Ubezpieczeń Zdrowotnych zażądał od nas obniżenia kosztów administracyjnych o połowę. Stopniowo redukowaliśmy liczbę etatów. Zamknęliśmy działy zamiejscowe w Jeleniej Górze, Opolu i Rzeszowie. Centrala przejęła obowiązki oddziału mazowiecko-podlaskiego.

Według rzeczniczki, sytuacja ubezpieczonych z woj. śląskiego nie powinna ulec zmianie.

- Będą mogli nadal załatwiać swoje sprawy w siedzibie oddziału. W jego miejsce powołaliśmy dział zamiejscowy. Będzie wydawał promesy, potwierdzał wnioski na przedmioty ortopedyczne i przyjmował skargi. Do końca roku aktualne są wszystkie zawarte kontrakty, więc placówki służby zdrowia nadal będą dostępne dla ubezpieczonych.
Mimo tego urzędowego optymizmu można się spodziewać, że wielu ubezpieczonych przepisze się do Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych.

Autor artykułu: MARIOLA MARKLOWSKA

Ekspresowe pismo

July 13th, 2002

W dzień po wejściu w życie znowelizowanej ustawy o Powszechnym Ubezpieczeniu Zdrowotnym, która pozwala na przejęcie kontroli nad regionalnymi kasami chorych ministrowi zdrowia, do biura Sejmiku Województwa Śląskiego wpłynęło pismo. Wynika z niego, że resort zdrowia będzie chciał jak najszybciej usunąć ze stanowiska Andrzeja Sośnierza, dyrektora Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych.

- Sami byliśmy zaskoczeni, że Ministerstwo Zdrowia w tej sprawie działa tak szybko – mówi Grzegorz Szpyrka, wicemarszałek województwa śląskiego.

W piśmie, sygnowanym przez wiceministra zdrowia Ewę Kralkowską, zawarta jest prośba o wyznaczenie przez sejmik trzech osób do nowej Rady Śląskiej Kasy Chorych.

- Zgodnie z prawem mamy na to 30 dni – mówi Łukasz Śmigasiewicz, wicedyrektor Biura Sejmiku Województwa Śląskiego.

W myśl nowej ustawy, Rady będą liczyć teraz siedem osób – trzy wyznaczy Sejmik, a pozostałe cztery minister. W praktyce oznacza to, że w perspektywie najbliższych pięciu tygodni Sojusz Lewicy Demokratycznej obejmie władzę wykonawczą w Śląskiej Kasie Chorych. W ślad za tym ze stanowiska będzie musiał odejść skłócony z ministrem Mariuszem Łapińskim szef tutejszej Kasy Andrzej Sośnierz. Nieoficjalnie wiemy, że zamierza się on związać z Platformą Obywatelską i wystartować w najbliższych wyborach do sejmiku.

Jego fotel zajmie z kolei najprawdopodobniej faworyt lewicy – Józef Kurek, dyrektor Szpitala Miejskiego w Jaworznie, który po ostatnich wyborach parlamentarnych był jednym z kandydatów na stanowisko wiceministra zdrowia. Jego zastępcą może zostać Andrzej Osajda, dzisiaj wiceprezes Towarzystwa Finansowego ,Silesia”, które zajmuje się pomocą finansową dla hut naszego regionu.

Autor artykułu: (wit)

Najcieplej było w Częstochowie

July 11th, 2002

Częściej niż zwykle wyjeżdżały wczoraj do chorych karetki pogotowia ratunkowego. Przyczyną był upał, który szczególnie źle znoszą osoby starsze oraz mające zaburzenia krążeniowe, nadciśnienie tętnicze i schorzenia oddechowe.

- Więcej niż zwykle było wezwań głównie od osób ze schorzeniami układu krążenia – mówi Tomasz Czech, kierownik dyspozytorów Stacji Pogotowia Ratunkowego w Częstochowie.

Już rano słupek rtęci przekroczył 20 stopni Celsjusza. O godz. 14.00 osiągnął 29 stopni, co uczyniło Częstochowę jednym z najcieplejszych miast w kraju. W Polsce południowej jedynie Opole było cieplejszym miastem – zanotowano tam 30 stopni.

- Mierzymy temperaturę powietrza specjalną aparaturą – tłumaczy Małgorzata Kocyga ze Stacji Hydrologiczno-Meteorologicznej w Częstochowie. – Ta wskazywana przez ścienne termometry może być wyższa niż powietrza, ponieważ nagrzewają je promienie słońca i ciepło rozgrzanych murów i asfaltu ulic.

Nawierzchnie dróg potrafią osiągnąć nawet 40 stopni. Upał rozmiękcza asfalt, wpływa na powstawanie kolein.

- W województwie śląskim obowiązuje zakaz jazdy od godziny 11.00 do 23.00 samochodów powyżej 12 ton masy – mówi Marek Przedziński, zastępca dyrektora Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu. – Asfalt na szczęście na razie nie płynie, ale jest wyraźnie rozmiękczony w spoinach zasmarowanych smołą.

Przy wysokich temperaturach smoła z takich miejsc lepi się do kół samochodów. Drogowcy starają się zasypywać piaskiem wysmołowane spoiny. Nie zawsze okazuje się to skuteczne. Na chodniku przy ul. Racławickiej przy kościele św. Jakuba wprowadzono zakaz postoju, ponieważ parkowane tu samochody przenosiły kołami smołę z dziur na nowy chodnik.

- Jeśli upały utrzymają się, będziemy skrapiać jezdnie. Na drogi wyjadą polewaczki – obiecuje dyr. Przedziński.

Wczoraj przechodnie wykorzystywali każdy skrawek cienia. Dzieci okupowały nieliczne fontanny w mieście brodząc w wodzie. Pełno kąpiących się było w basenach i nad akwenami Bałtyk Adriatyk.

- Klienci wyczyścili nasze zapasy – mówi właściciel sklepu spożywczego przy ul. Jasnogórskiej tłumacząc się z małego wyboru lodów. – Dzisiaj sprzedajemy głównie właśnie lody i napoje.
Firmy handlujące urządzeniami klimatyzacyjnymi przyznają, że podczas upałów wzrasta zainteresowanie ich ofertą.

- Klimatyzację łączymy z tzw. rekuperacją – wymuszoną wentylacją instalując kanały wentylacyjne z tworzywa lub folii aluminiowej – tłumaczy Tadeusz Jankowski, szef jednej z częstochowskich firm zakładającej klimatyzację. – Najlepiej jednak pomyśleć o klimatyzacji przy budowie. Koszt zakupu i instalacji urządzeń w domu o powierzchni 200 m kw. wyniesie wówczas około 20 tys. zł.
I choć jak przypominają handlowcy stała, pokojowa temperatura wpływa na wydajność pracy, na razie tylko nieliczni częstochowianie nie odczuwają upału pracując w chłodzie klimatyzacji. Taki komfort pracy mają niektóre banki i duże firmy.

- Klimatyzację mają sale: sesyjna i konferencyjna oraz gabinet prezydenta miasta – informuje Jacek Mróz, rzecznik częstochowskiego magistratu. – Jest także w czterech pomieszczeniach, w których znajdują się serwery komputerowe. Jest potrzebna do utrzymania stałej temperatury, aby nie doszło do przegrzania serwerów i awarii sprzętu.

Upały – jak zapowiadają prognozy pogody – mają utrzymać się do końca tygodnia. Lekarze ostrzegają, żeby chronić się przed żarem z nieba.

- Najskuteczniejszym sposobem na dobre samopoczucie w upał jest picie dużej ilości płynów np. wody mineralnej z dodatkiem cytryny – nawet 3 litrów dziennie i ukrywanie się przed słońcem – mówi doktor Tadeusz Konieczny. – Na ostre słońce lepiej nie wychodzić. Jeśli musimy wyjść, powinniśmy pamiętać o parasolce, kapeluszu czy innym okryciu głowy.

Autor artykułu: VIOLETTA GRADEK

Archeolodzy odkryli ponad 50 pochówków sprzed wieków

July 11th, 2002

Naukowcy natrafili na przykościelny cmentarz. Szczątki pochowanych tam gliwiczan pochodzą nawet z XIII wieku. W ubiegłym roku znaleziono 38 pochówków, w tym ? już ponad 50.

- Obecny kościół wybudowano w XV wieku. Wiemy jednak, że była tu wcześniejsza świątynia. Chcemy uchwycić jej zarys. Może być to trudne, bo prawdopodobnie jej fundamenty znajdują się w obrębie obecnego kościoła – mówi Mirosław Furmanek, archeolog z Muzeum w Gliwicach.

Wykopaliska potrwają jeszcze kilka dni. Naukowcy musieli je przyspieszyć po tym, gdy podczas ostatniego weekendu ktoś ukradł z grobu jedną czaszkę, a drugą zmiażdżył. Zguba odnalazła się. Sprawca pozostał nieznany.

- Kości z wykopalisk trafią do Zakładu Antropologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Na podstawie badań można ustalić płeć zmarłego, jego wiek, wzrost, choroby jakie przebył oraz sposób w jaki się odżywiał. Z dotychczasowych badań wiemy, że dieta spoczywających na przykościelnym cmentarzu ludzi, była zróżnicowana i bogata. Jedli lepiej niż np. mieszkańcy Krakowa w tym samym okresie. To oczywiście nie musi przekładać się na całą populację ówczesnych gliwiczan. Być może trafiliśmy na pochówki XIII-wiecznej elity – mówi Mirosław Furmanek.
Cmentarz zlikwidowano w XIX w. Wcześniej przez kilka stuleci chowano tu zmarłych.

- Stąd tak ogromne nagromadzenie szkieletów na niewielkim obszarze. Podczas rozbudowy kościoła groby zostały poprzecinane nowymi fundamentami – wyjaśnia Jacek Pierzak, archeolog z biura Śląskiego Konserwatora Zabytków.

Autor artykułu: (AMC)

Korzystanie z usług autokomisów bywa ryzykowne

July 11th, 2002

Klienci częstochowskiego autokomisu poinformowali policję, że od dłuższego czasu nie mogą odzyskać należności za sprzedane tam samochody. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez szefów firmy handlowej złożył m.in. czytelnik “DZ” mieszkający w Siemianowicach Śląskich.

- W połowie kwietnia oddałem im renaulta lagunę. Kupujący – rodzina z Kłobucka – chcieli bowiem za pośrednictwem autokomisu pobrać bankowy kredyt. Trzy dni później auto zmieniło właściciela. Podpisując umowę przeczytałem, że 41 tys. zł dostanę “w terminie 30 dni”. Do dzisiaj jestem zwodzony – powiedział nam wczoraj Damian K.

Z relacji pechowego klienta wiemy, że przelew dotarł na konto autokomisu 22 kwietnia. Siemianowiczanin miał otrzymać gotówkę 26 kwietnia. Powiedziano mu jednak, że jeszcze trwają bankowe procedury. Wyznaczono datę 30 kwietnia deklarując “dostarczenie pieniędzy do domu”.
Przedstawiciele firmy rzeczywiście stanęli przed progiem mieszkania Damiana K., lecz narzekali tylko na bank, który miał “nadal nie wysłać przelewu”. Chętnie podpisali też zobowiązanie, że przed 6 maja wywiążą się z umowy.

- Kolejny raz nie dotrzymali terminu. Powodem były rzekomo “chwilowe problemy wynikające z opieszałości banku”. Wystawili mi następne oświadczenie wyznaczające 10 maja jako datę przekazania gotówki. Oczywiście nie dostałem pieniędzy. Postanowiłem więc zawiadomić policję – opowiada Damian K. – Dowiedziałem się także, że właściciele autokomisu oszukali w podobny sposób co najmniej kilka innych osób.

Częstochowscy policjanci wiedzieli o jaki autokomis pytają dziennikarze “DZ”.

- Potwierdzam fakt prowadzenia dochodzenia dotyczącego działalności tego autokomisu. Na razie kompletujemy jednak materiał dowodowy. Dla dobra postępowania nie mogę zdradzać szczegółów – stwierdziła komisarz Katarzyna Staciwa, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Rozmawialiśmy także z właścicielką autokomisu.
- Mam 48 lat i jestem osobą poważną. Nie chcę nikogo oszukać. Sytuacja na rynku motoryzacyjnym jest kiepska. Ludzie nie kupują samochodów. Popadłam w tarapaty finansowe. Ale spłacę moich klientów. Muszą uzbroić się w cierpliwość i czekać – powiedziała częstochowianka.

- Jestem zbulwersowany, że mimo trwającego dochodzenia właściciele autokomisu wciąż prowadzą działalność oszukując ludzi. Po rozmowie z prokuratorem mam wrażenie, iż sytuacja jest bez wyjścia – komentuje Damian K.

Autor artykułu: DARIUSZ KRAWCZYK

Czarne owce garnizonu

July 10th, 2002

Katowiccy prokuratorzy przesłuchujący podejrzewanego o współpracę z przestępcami policjanta z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach, nie chcieli wczoraj puścić pary, czym zakończyło się jego przesłuchanie.

Przypomnijmy, że policjant z 12-letnim stażem został w poniedziałek zatrzymany przez funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych z Warszawy. Policjant podejrzewany jest o współdziałanie i branie łapówek od członków gangu, założonego przez… byłych policjantów.

- W tym roku nie mieliśmy ani jednego przypadku, aby policjant popełnił przestępstwo karne. W przeszłości zdarzyły się takie sytuacje, ale były one sporadyczne i dotyczyły np. jazdy po pijanemu. Z całą stanowczością należy jednak podkreślić, że komendant Roman Szafraniec nie widzi miejsca w szeregach gliwickiej policji dla osób popełniających przestępstwa – mówi sierżant sztabowy Henryk Molenda.

Autor artykułu: (jh)

Radiowozem do Wenecji

July 10th, 2002

Przyjechaliście rozbić włoską mafię? – pytali turyści wypoczywający we włoskim Lido di Jesolo polskich policjantów, ubranych w służbowe mundury i zasiadających w policyjnym nissanie primerze wypożyczonym z Komendy Wojewódzkiej w Katowicach. Wcześniej sierżant sztabowy Krzysztof Skowron z sekcji kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach oraz sierżant sztabowy Ireneusz Pilecki z sekcji ruchu drogowego KMP Katowice byli wnikliwie odpytywani o cel wyjazdu na polskiej granicy.

- Już Austriacy dobrze wiedzieli, że jedziemy na zjazd Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji, organizowany przez włoską sekcję IPA – śmieje się gliwicki policjant, który reprezentował Polskę na zjeździe w Lido di Jesolo niedaleko Wenecji.

Krzysztof Skowron w gliwickim oddziale IPA pełni funkcję prezesa. Co dwa lata Włosi zapraszają członków Stowarzyszenia na Międzynarodowe Dni Policji. Koszty pobytu opłacali Włosi, trzeba było jednak znaleźć sponsora, który zafundowałby zakup benzyny (przepisy pozwalają na dofinansowywanie IPA, choć już nie policji…) W tym roku do Lido di Jesolo zjechali policjanci z 15 krajów. Każda grupa miała przedstawić referat (Polacy mówili o przekształceniach w policji w przeddzień wejścia do Unii Europejskiej), po czym… ruszali w teren!

- Jechaliśmy w pełnym rynsztunku, z włoskim opiekunem na patrol. Zabezpieczaliśmy nawet miejsce kolizji. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że we Włoszech do takich zdarzeń nie są wzywani policjanci z ruchu drogowego, tylko przebywająca najbliżej miejsca zdarzenia grupa. Stanowiliśmy także turystyczną atrakcję, gdy jechaliśmy na sygnałach główną ulicą miasteczka. Oczywiście, nie sposób było uniknąć rozmów m.in. o przepisach. Okazuje się, że Włosi każą za jazdę z zawartością alkoholu powyżej 0,8 promilla zaborem prawa jazdy na kilka miesięcy i mandatem w wysokości tysiąca euro. U nas tymczasem przekroczenie zawartości alkoholu powyżej 0,5 promilla traktowane jest jako przestępstwo, równoznaczne z zabraniem prawa jazdy na okres do trzech lat – dodaje Krzysztof Skowron.

IPA zrzesza na Śląsku około 900. funkcjonariuszy. Knurowski oddział IPA zorganizował niedawno ciekawą wystawę policyjnego umundurowania z nieomal całej Europy, a oddział w Jaworznie zaprosił “gliny” z kilku państw Europy do udziału w I Międzynarodowych Mistrzostwach w Piłce Nożnej Pięcioosobowej. Finalista mistrzostw, drużyna z Gliwic we wrześniu będzie reprezentować barwy kraju podczas rywalizacji w Chorwacji.

- Wśród kolegów z IPA czujemy się jak w jednej wielkiej rodzinie. Mnie te spotkania zainspirowały do stworzenia kolekcji policyjnych czapek i naszywek. Nie ukrywam, że największym moim marzeniem jest zdobycie czapki angielskiego gliniarza. To rzadkość wśród kolekcjonerów, bo każdy “policeman” ma ją przypisaną imiennie – dodaje gliwicki funkcjonariusz.

Autor artykułu: JOANNA HELER

Tenis i rowery

July 10th, 2002

Młodzież może za darmo korzystać z kortów usytuowanych przy Starostwie Powiatowym przy ulicy Zygmunta Starego. W tenisa można grać od godziny 8. do 21. pod opieką instruktora.

Ciekawą propozycję na najbliższą niedzielę, 14 lipca dla miłośników dwóch kółek mają Młodzi Demokraci. Koło organizuje pod patronatem prezydenta miasta kolejną wycieczkę rowerową. I tym razem miejscem zbiórki jest plac Krakowski, z którego tuż po godzinie 10. wycieczkowicze wyruszą w około pięćdziesięciokilometrową trasę do Rept Śląskich. Będzie ona urozmaicona widokowo i prowadzić będzie zarówno drogami utwardzanymi, jak i szutrowymi. Wskazane jest zaopatrzenie się w napoje chłodzące.

Szczegółowych informacji udziela codziennie w godzinach od 9. do 15. Kajetan Gornig, pod numerem tel. 231 24 95.

Autor artykułu: (ESKA, jh)